Powiem, że masz wyczucie. Akurat zaczęłam pisać scenariusze tego typu, więc oto jest scenariusz fantasy dla ciebie ^^ Przepraszam, że tak długo, ale jakoś nie miałam jak skończyć ;-;
Scenariusz dla Olivia S
Parring: TY&TAEHYUNG
Rodzaj: Fantasy
Od pewnego czasu czuje jakby ktoś mnie
obserwował, lecz gdy się rozglądam, nikogo nie widzę. Ostatnimi czasy się nie
wysypiam, bo czuję czyjąś obecność. Boję się komukolwiek powiedzieć. Boję się
wyjść gdziekolwiek. Boję się wszystkiego co mnie otacza. Moje oceny lecą w dół,
przez brak koncentracji, a ja nie mogę się na niczym skupić. Co się dzieje?
Spaceruję
sobie po mieście, próbując odgonić myśl, że ktoś może za mną iść. Rozglądam się
lekko, pocieszając się tym samym obecnością innych osób.
-Nawet się
nie zorientują, gdy znikniesz.- szepnął mi ktoś do ucha. Po moim ciele przeszły
dreszcze. Odwróciłam się gwałtownie, ale nic nie ujrzałam. Mój oddech
przyspieszył, a serce zaczęło bić jak oszalałe. Nogi odmówiły posłuszeństwa,
stając się miękkie. Próbowałam iść spokojnie, aż usłyszałam następny szept.
-Boisz się.
Czuję to.- zaśmiał się niski głos.- Czemu tak mi się to podoba?
Moje ciało
sparaliżował strach. Patrzyłam chwilę w przestrzeń przede mną. Patrzyłam jak
ludzie oddalają się ode mnie jeden po drugim. Nie miałam odwagi odwrócić się i
spojrzeć w oczy mojego prześladowcy.
-K-Kim
jesteś?- zapytałam jąkając się. Usłyszałam stłumiony śmiech.
-Jestem
twoim koszmarem.- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jego lodowaty oddech na
mojej szyi. Rzuciłam się do biegu. Z moich oczu popłynęły łzy bezsilności,
których nie potrafiłam zatrzymać. Tak strasznie się bałam. Nagle odbiłam się od
czegoś twardego i upadłam na ziemię, dalej szlochając.
-Jak mogłaś
tak po prostu uciec?!- krzyczał na mnie. Spuściłam głowę, dalej siedząc w tej
samej pozycji.- Czy ja ci coś zrobiłem?! Uderzyłem cię?! Tylko rozmawiałem.-
dodał szeptem.
Spojrzałam w
górę, a moim oczom ukazał się przystojny
chłopak w wieku zbliżonym do mojego. Wydawał się taki słodki, a ja przez jego
głęboki głos myślałam, że jest już dorosłym mężczyzną. Patrzyłam chwilę na jego
spuszczoną głowę, aż podniósł ją i spojrzał w moje oczy. Jego były czerwone,
niczym krew. Patrzyłam na nie, bo ani trochę nie wyglądały na soczewki.
-Co?-
zapytał beznamiętnie.
-Inaczej
sobie ciebie wyobrażałam, przez twój głos.- na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-A czy to
coś zmienia? Moje słowa są prawdziwe.- zbliżył się do mnie na niebezpieczną
odległość. Próbowałam się odsuwać, ale nagle poczułam za sobą ścianę.
-Czego
chcesz?- zapytałam unikając jego spojrzenia. Oddychał głęboko, jakby brakowało
mu powietrza. Nie odpowiadał przez dłuższą chwilę, aż wreszcie spojrzałam w
jego stronę, ale nic nie zobaczyłam. Rozglądnęłam się wokół, ale nie zobaczyłam
nikogo. Wstałam ostrożnie i zaczęłam biec w stronę swojego domu. Wbiegłam po
schodach i otworzyłam drzwi, wchodząc do środka. Zamknęłam je i oparłam się o
nie plecami. Stałam tak chwilę, wyrównując swój oddech. Następnie udałam się do
łazienki, by wziąć gorącą kąpiel. Później położyłam się na łóżku z myślą o tym
co się stało. Po chwili zamknęłam oczy, lecz znów poczułam czyjąś obecność.
~~
Biegłam ile
sił w nogach przez szkolny korytarz, lecz spódnica od mundurka nie ułatwiała mi
tej czynności. Znów zaspałam na pierwszą lekcję. Weszłam pospiesznie i
ukłoniłam się nauczycielowi.
-Dobrze, że
już jesteś, ___.- powiedział ironicznie mężczyzna.- Nasz nowy kolega będzie od
dziś z tobą siedział w jednej ławce.- wskazał na miejsce z tyłu klasy, a moim
oczom ukazał się chłopak ze spuszczoną głową. Gdy ją podniósł, zamarłam.
-To Kim
Taehyung, zaopiekuj się nim.- dokończył nauczyciel. Patrzyłam chwilę na jego
osobę, a jego uśmiech z każdą następną minutą się pogłębiał. Nikt nie wiedział
kim on jest naprawdę. Nikt nie mógł mi pomóc. Ruszyłam w jego stronę, pocąc się
coraz bardziej. On tylko siedział uśmiechnięty, wpatrując się we mnie. Usiadłam
obok niego, tak by nie stykać się z nim ciałem.
-Pytałaś
czego od ciebie chcę.- szepnął.- Już wiem.
Mój oddech
nagle przyspieszył, a z czoła zaczęły kapać kropelki potu.
-Ja…-
zaczął.- Ja chcę…
W tym
momencie usłyszałam dzwonek oznajmiający przerwę. Wstałam szybko i skierowałam
się do wyjścia. Chłopak podążał za mną, a ja nie potrafiłam się zatrzymać, czy
nawet odwrócić. Byłam zbyt przerażona. Udałam się na koniec korytarza i dopiero
wtedy zrozumiałam, że doszłam na sam koniec szkoły, a wokół nie było nikogo
prócz mnie i jego. Odwróciłam się by zawrócić i wtedy napotkałam jego twarz znajdującą
się tuż przed moją.
-Nie
dokończyłem.- odparł poważnie. Przełknęłam głośno ślinę. Przybliżył swoje usta
do mojego ucha.
-Ja chcę…-
przerwał, dodając po chwili.- Chcę cię zabić.
Mój oddech
stał się nierówny, źrenice się powiększyły, a ciało sparaliżował strach.
-Z-Zabić?-
zapytałam z nadzieją, że źle zrozumiałam. Taehyung tylko się zaśmiał.
-Nazywają
mnie V, co oznacza zwycięstwo.- powiedział po chwili.- Jak myślisz, uda ci się
mnie oszukać?
Patrzyłam
chwilę w jego czarne oczy, które po chwili znów stały się czerwone.
-Czym ty
jesteś?- szepnęłam, jakby do siebie.
-Ja?- wskazał
na siebie, po czym przybliżył się do mnie ponownie.- Demonem.
Chciałam się
cofnąć, ale ściana zagrodziła mi drogę ucieczki.
-Dlaczego?-
zapytałam, a chłopak zrobił zdziwioną minę.
-Dlaczego
chcesz mnie zabić?- zapytałam rozjaśniając mu. V zastanowił się chwilę.
-Nie ma
konkretnego powodu.- odparł, a ja prychnęłam.
-Nie ma
powodu?! Jak to nie ma?! Zabijasz dla zabawy?!- krzyczałam przez łzy.
-Uspokój
się.- powiedział poważniejąc jeszcze bardziej.
-Bo co?!
Zabijesz mnie?- zaśmiałam się, a on chwycił mnie za ręce, ściskając je.
Syknęłam z bólu i spojrzałam w jego wrogie oczy.
-Nienawidzę
cię.- szepnęłam, a chłopak poluźnił uścisk i cofnął się o krok. Na jego twarzy
malowało się wiele emocji. Zaczynając na gniewie, a kończąc na smutku. Po
chwili zniknął. Tak po prostu. Patrzyłam chwilę na miejsce, w którym jeszcze
przed chwilą był, po czym ruszyłam w stronę domu. Na dziś mi wystarczy. Po
kilku minutach byłam na miejscu, a przy drzwiach leżał wielki bukiet czerwonych
róż, lecz gdy się przyjrzałam, zobaczyłam jedną czarną. Odrębną od reszty.
Spojrzałam na kartkę, która przyczepiona była do bukietu.
„Wybacz mi”
Zastanowiłam
się chwilę, ale nie przypomniałam sobie by ktokolwiek miał mnie za coś przepraszać.
Jednak po chwili przypomniałam sobie Taehyunga. Upuściłam bukiet z rąk i stałam
tak przez chwilę. Spojrzałam w dół na rozrzucone róże. Moją uwagę ponownie
przykuła, ta w kolorze czarnym. Sięgnęłam po nią i usłyszałam stłumiony śmiech,
a później chrząknięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam V.
-Ciekawiło
mnie, czy ją zauważysz.- spojrzał na niebo.- Jestem jak ta róża. Inny od
reszty, ale jednak podobny. Mam kolce, ale jak delikatnie wyglądam. Przykuwam
uwagę, ale nie inaczej niż reszta.
Wyglądał
teraz tak niewinnie. Jakby nie był tą samą osobą. Po chwili jednak, przybrał
inny wyraz twarzy. Wyraz cierpienia.
-Wyglądam
jak inni, ale jednak widać różnicę. Tę odrębność. Widać jak kocham, lecz nie
jestem kochany.- spojrzał w tej chwili na mnie. Jego oczy mimo krwawego koloru,
wyglądały tak delikatnie. Wpatrywał się chwilę głęboko w moje oczy.
-Czemu to
tak boli?- zapytał wreszcie, a ja nie mogłam zrozumieć co ma na myśli.
-Huh?-
wydusiłam z siebie.
-Nieodwzajemniona
miłość. Czemu boli?- zapytał, a ja otworzyłam lekko buzię.
-J-Ja nie
wiem nic o miłości. Może nie jest ona prawdziwa i dlatego się cierpi? Jeżeli
przyjdzie ta odpowiednia to przestanie zadawać ból?- pytałam sama siebie.
-A jeśli
wiesz, że to ta prawdziwa? Też nie wiem o niej za dużo, bo nigdy się nie
zakochałem…aż do teraz.- powiedział lekko zmieszany i opuścił głowę. Jego włosy
rozwiewały na wietrze, oczy był przymknięte, a lekko czerwone usta, rozchylone.
Był taki przystojny, a zarazem taki niebezpieczny. Nie odzywałam się, tylko
odwróciłam do niego plecami.
-Jak to się
stało, że zwariowałem na punkcie zwykłej dziewczyny, która ma mnie za nic?-
powiedział raczej do siebie.- A jak już się staram, to mówi, że mnie
nienawidzi.
Moje oczy
gwałtownie się rozszerzyły. Zwróciłam głowę w jego stronę, a on tylko lekko się
uśmiechał. Nie był to jednak uśmiech szczęścia, a cierpienia.
-Czy ty…-
nie dokończyłam, bo chłopak w kilka sekund zmniejszył odległość nas dzielącą.
Patrzył chwilę w moje oczy, po czym objął mnie delikatnie.
-Przepraszam.-
szepnął, a z moich oczu popłynęła łza. Dlaczego się popłakałam? Otóż to jak on
odbierał własne uczucia, to jak je opisywał. Jego słowa trafiły do mojego
zimnego, złamanego serca, które chciało znów zacząć żyć. Chciało zacząć nowy
etap i zakończyć bolący rozdział. Nagle poczułam jak ciężar maleje, a gdy
otworzyłam oczy chłopaka już nie było. Rozglądnęłam się wokół, po czym weszłam
do swojego domu. Wchodząc do kuchni zauważyłam na stole czarne pudełko z
napisem „Dla tej, która nauczyła mnie co to miłość”. Spojrzałam to w jedną, to
w drugą stronę, ale nic nie ujrzałam. Sięgnęłam po tajemniczy przedmiot i
otworzyłam go. Przyłożyłam rękę do ust i kolejna łza spłynęła po moim policzku.
Dotknęłam złotej bransoletki, ozdobionej czarnymi kryształkami. Obok leżała
mała karteczka. Przeczytałam ją i wedle treści skierowałam się do mojej sypialni.
Uchyliłam lekko drzwi. Na łóżku leżała piękna, czerwona suknia do ziemi. Gdy ją
podniosłam zauważyłam, że ma ona odsłonięte plecy. Znów zauważyłam karteczkę.
„Założysz ją
dla mnie?”
Uśmiechnęłam
się do siebie. Obok moich nóg stały także wysokie, czarne szpilki, a obok
kolejny liścik.
„Nimi też
nie pogardzę~~”
Zaśmiałam się i sięgnęłam także po obuwie. Skierowałam się do łazienki, by przebrać się w nowy strój. Stojąc już gotowa przed lustrem, zauważyłam karteczkę w kształcie serduszka.
„Lekki makijaż?”
Zaśmiałam się i sięgnęłam także po obuwie. Skierowałam się do łazienki, by przebrać się w nowy strój. Stojąc już gotowa przed lustrem, zauważyłam karteczkę w kształcie serduszka.
„Lekki makijaż?”
Nałożyłam
więc tusz do rzęs, a usta musnęłam malinową szminką. Włosy rozpuściłam
swobodnie na ramiona i podkręciłam je
lekko lokówką.
-Pięknie
wyglądasz.- nad moim uchem zabrzmiał jego głos. Poczułam jego zimną rękę na
moich odsłoniętych plecach. Przymknęłam oczy, by całkowicie poddać się temu
uczuciu. Usłyszałam cichy chichot, co spowodowało moją natychmiastową reakcję.
To nie był uroczy, czy przyjazny chichot. Zrobił to tak, jakby ze mnie kpił.
Otworzyłam natychmiastowo oczy i spojrzałam na jego odbicie w lustrze.
-Słuchasz
mnie.- Uśmiechnął się szeroko.- To bardzo dobrze.
Odsunęłam
się od niego gwałtownie. Jego szybka reakcja zmyliła mnie nieco.
-Już
uciekasz?- zapytał smutno.- Dopiero zaczynamy.
Próbowałam
wyrwać się z jego objęcia. Odwrócił mnie do siebie przodem i podszedł pod
ścianę, by ułatwić sobie pracę. Łzy kolejno spływały po moich policzkach.
Szarpałam się, lecz Taehyung był
silniejszy.
-Puść mnie.-
szlochałam.- Proszę.
Moja suknia
była już w strzępach. Odsłaniała moją bieliznę, a mimo to chłopak nie
przestawał jej rozszarpywać.
-Dlaczego to
robisz? Zostaw mnie w spokoju.- zaczęłam krzyczeć.- Po co to wszystko? Te
karteczki, prezenty.
Chłopak
zatrzymał się na chwilę i zaczął nad czymś głęboko rozmyślać. Po kilku minutach
wreszcie spojrzał w moje oczy. Płakał. Teraz jego oczy znów przybrały brązowy
kolor. V upadł na kolana i szlochał. Patrzyłam na niego obojętnie, a
przynajmniej próbowałam. Z każdą kolejną chwilą robiło mi się go żal. Uklękłam
przy nim, obejmując go.
-Co ty ze
mną robisz?- zapytałam, a chłopak troszkę się uspokoił.- Dlaczego, gdy próbuję
cię nienawidzić, zakochuję się jeszcze bardziej?
V wstał i
patrzył chwilę na mnie.
-Przepraszam.-
szepnął i zniknął.
-Aish!-
krzyknęłam.- Chłopcy zawsze uciekają, gdy zaczyna się robić poważniej.
Stałam tak
chwilę wpatrując się w przestrzeń przede mną. Wreszcie zdecydowałam się na
ciepłą kąpiel, a później ułożyłam się na łóżku. Nie mogłam jednak zasnąć,
ponieważ znów czułam, że ktoś na mnie patrzy.
-Czy to ty
zawsze na mnie patrzysz, Taehyung?- odważyłam się na pytanie. Nagle zobaczyłam
chłopaka tuż przy moim łóżku.
-Czemu nie
śpisz?- zapytał zmartwiony. Widać, że też nie spał. Widoczne były jego
zapuchnięte, czerwone oczy.
-A ty?-
odpowiedziałam pytaniem, na pytanie.
-Myślę o tym
co ja właściwie robię. Przez to jakoś nie mogę zasnąć.
-Rozumiem.
Ja nie śpię z podobnego powodu, ale chyba bardziej przeszkadza mi uczucie, że
ktoś mnie obserwuje.- uśmiechnęłam się do niego lekko.
-Przepraszam.
Jeśli mam gorszy dzień to lubię na ciebie patrzeć.- powiedział nieśmiało.
-Ostatnio
często mnie przepraszasz.
-Przepraszam.
Zaśmialiśmy
się oboje.
-Pójdę już.-
powiedział.
-Czekaj.-
odezwałam się pośpiesznie. Chłopak spojrzał na mnie.
-Mógłbyś
dzisiaj ze mną zostać?- zapytałam zmieszana.
-Jeśli tego
chcesz.- powiedział i usiadł obok mnie. Chwycił moją dłoń, a drugą zaczął
głaskać moje włosy.
-Dobranoc.-
szepnął.
-Dobranoc.-
odpowiedziałam i chwilę później zasnęłam.
~~
Gdy tylko
otworzyłam moje oczy, promienie słońca mnie oślepiły. Poczułam coś silnego w okolicach talii. Przechyliłam
lekko głowę i ujrzałam śpiącego Tae, obejmującego mnie w pasie. Uśmiechnęłam
się lekko i odwróciłam w jego stronę. Wpatrywałam się w jego twarz. Wydawał się
z każdym dniem stawać jeszcze przystojniejszy.
-Czemu na
mnie patrzysz?- zapytał.
-Już wiesz
jakie to uczucie.- zaśmiałam się cicho. Chłopak otworzył oczy i obdarzył mnie
cudownym uśmiechem.
-Zastanawia
cię czemu wtedy zainteresowała mnie ta czarna róża?- zagadnęłam, a chłopak
natychmiastowo zaczął mi się przyglądać.
-Też jestem
jak ta róża.- zaczęłam.- Tylko w innym znaczeniu niż ty. Jestem inna spośród
idealnych. W pewnym sensie wyrzutkiem. Przez to jak ja się czuję, ranię też
innych. Lecz najgorzej jest, gdy taka róża usycha. Wtedy nikt nie zwraca na nią
uwagi, a ona rozpada się w samotności.
Gdy
skończyłam mówić, spojrzałam w oczy chłopaka. Przytulił mnie mocno, a ja
zaczęłam łkać.
-Ostatnio
zdecydowanie za dużo płaczesz.- odparł i odciągnął mnie do siebie. Popatrzyłam
na jego twarz.
-Pójdę już.-
powiedział i zniknął.
-Teraz? Serio.
– prychnęłam.- Teraz, jak wszystko z siebie wyrzuciłam, chcesz odejść?!-
krzyczałam. Chłopak pojawił się znów przy mnie, gdy ja już wstałam z łóżka.
-Ktoś ci
kazał to robić?- odparł kpiąco.
-Myślałam,
że mogę ci zaufać. Że mnie zrozumiesz.- patrzyłam na niego, a ten tylko zaśmiał
się. Znów zobaczyłam te jego czerwone oczy,
-Zaufać
demonowi?! Ty serio jesteś idiotką.- śmiał się dalej. Samotna łza spłynęła po
moim policzku, kierując się ku brodzie. Gdy upadła na podłogę, sama
uśmiechnęłam się do siebie.
-Masz
rację.- szepnęłam.- Jestem idiotką. Ale ciekawi mnie jedna rzecz. Jakim cudem
tak strasznie potrafisz się zmienić w przeciągu chwili?- zapytałam i
przechyliłam głowę. Gdy nie uzyskiwałam od chłopaka odpowiedzi, wyminęłam go i
skierowałam się ku drzwiom.
-Sam
chciałbym wiedzieć.- odpowiedział.
-To teraz
inne pytanie.- zamilkłam na chwilę.- Który ty, to ten prawdziwy?
Nie
odpowiadał. Prychnęłam pod nosem i opuściłam pokój.
-Jak się
dowiesz, to powiedz.- odparłam nim zamknęłam za sobą drzwi.
~
Przez kilka dni
cały czas czułam, że ktoś mnie obserwuje. Ktoś? Przepraszam. Że Kim Taehyung
mnie obserwuje. Gdy byłam w szkole, w domu, a nawet w łazience. Jednak przez
cały ten czas nie dał mi odpowiedzi. Już nawet nie interesuje mnie, co ma mi do
powiedzenia.
Kierując się do klasy nasze spojrzenia się
skrzyżowały, jednak od razu odwróciłam wzrok i dumnie weszłam do klasy, która
była pusta.
-Co?-
zapytałam samą siebie. Nie za bardzo rozumiałam, czemu w klasie nie było
nikogo, skoro za minutę rozpoczyna się lekcja. Nagle usłyszałam za sobą trzaśnięcie
drzwi. Odwróciłam się, a tuż obok nich stał nie kto inny, tylko V. Patrzył
chwilę na mnie, po czym zaczął zmierzać w moim kierunku.
-Już znasz
odpowiedź?- zapytałam lekko przerażona.
-Nie.-
odpowiedział beznamiętnie.- Ale wiem jaki chcę być.
Zatrzymałam
się na chwilę, przestając tym samym przed nim uciekać. Był tak blisko, że
prawie stykaliśmy się ustami.
-Jaki?-
zapytałam zachrypniętym głosem.
-Taki.-
powiedział, a jego ręka zacisnęła się na moim biodrze. Złączył nasze usta w
namiętnym pocałunku, nie dając mi ani chwili oddechu.
-Pozwolisz
mi?- zapytał odrywając się ode mnie. Na znak zgody musnęłam lekko jego usta.
-Teraz będą
dwie czarne róże?- zapytał, a ja tylko kiwnęłam głową.

Widzisz jakie mam wyczucie? XD ja to się potrafię wbić w moment hah. Czytając tamten scenariusz miałm cały czas banana na twarzy. Natomiast gdy czytałam ten, momentami moje oczy z emocji same robiły się czerwone ;-;. Totalnie koje klimaty i szykujcie się na więcej takich zamówień :D. To było mega i wielkie dzięki za kolejną perełke. Kochamy ❤ �;-;;-;;
OdpowiedzUsuńMiałam nadzieję, że Ci się spodoba ;3 Już się szykuję!
Usuń