czwartek, 27 sierpnia 2015

J-Hope - Bo do tańca trzeba dwojga...





Ten scenariusz za to na pewno nie zaliczy się nigdy do jednych z moich ulubionych -,-
Nie wyszedł po mojej myśli,
ale przynajmniej jakiś jest :D
No i pragnę przeprosić, że musiałaś tak długo czekać, niestety
mam nieduże problemy z laptopem, przez co rzadko piszę. Wybacz :(
Scenariusz dla: Olivia S 


Parring:TY&J-HOPE
Rodzaj:Normalny



Jak co dzień, wstałam wcześnie rano i pośpieszyłam z przygotowywaniem się do pracy. Byłam trainee w BigHit. Marzyłam o tym, by zostać kiedyś gwiazdą, ale niestety to mi się nie udało. Jestem zbyt słaba w śpiewaniu, a na dodatek już trochę za stara na debiut. Za to taniec...jest moją największą pasją i miłością. Codziennie tańczę po kilkanaście godzin, i nigdy nie mam dość. Zawsze wkładam w to całe swoje serce, by jutro móc zrobić to lepiej, i powiedzieć sobie że dobrze pracuję. Lubię być z siebie dumna, odbierać pochwały od innych. Lubię występować na scenie dla gwiazd które podziwiam. Lubię ludzi, lubię z nimi współpracować. Jednym zdaniem, kocham swoje życie. A to wszystko dzięki pasji, bo uważam, że bez niej nie da się żyć.
Wyszłam punktualnie o 6 i pieszo skierowałam się w lewą stronę. Ulice Seulu były tłoczne, tak jak zawsze. Ludzie śpieszyli się do pracy. Kobiety w czarnych spódnicach i białej koszuli z kawą w ręku i teczką pod pachą. Mężczyźni w eleganckich garniturach, rozmawiający przez telefon i spoglądający na zegarek. Wszyscy plątali się w tłumie, by jak najszybciej dotrzeć do swojej pracy. Ale nie ja.
Szłam w dresach, do pracy, do której mogłam dotrzeć zależnie od swoich potrzeb. Wstawałam tak wcześnie jedynie dlatego, że od samego rana pragnęłam tylko jednego - móc zatańczyć.
Z rękoma w kieszeniach, słuchawkami w uszach i spuszczoną głową szłam w stronę wytwórni. W pewnym momencie poczułam uderzenie w ramię, a kiedy podniosłam głowę, zauważyłam przystojnego, dobrze zbudowanego mężczyznę. Przeprosił mnie i poszedł dalej. Jednak nigdy tak jak teraz, nie ciekawiło mnie kim może być osoba, która wpadła na mnie na ulicy. Wydawało mi się, że już gdzieś widziałam tą twarz. Była mi znajoma, jednak nic z mojej pamięci. Oddaliłam tą sprawę, i poszłam dalej. Kiedy już dotarłam na miejsce, poszłam się przebrać i długim, białym korytarzem, doszłam do sali, na której ćwiczyłam. Była ona wielka, z jedną ścianą oszkloną. Włączyłam muzykę przez głośnik, i po krótkiej rozgrzewce, oddałam się jej całkowicie.
Kiedy ćwiczyłam, z kilkuminutowymi przerwami co jakiś czas, nawet nie zauważyłam jak minęły 2 godziny. Byłam głodna, więc ubrałam na siebie bluzę, i wyszłam, coś zjeść. Poszłam do pobliskiej restauracji i zamówiłam klasyczne ramen. Kiedy już zjadłam swoje ulubione danie, wróciłam do sali. Już na początku korytarza usłyszałam dochodzącą stamtąd muzykę. Nie wiedziałam, że dzisiaj ćwiczy tam też ktoś oprócz mnie. Byłam zdezorientowana, i zastanawiałam się, kto może to być. Kiedy otworzyłam drzwi, zobaczyłam tego samego mężczyznę, który wpadł na mnie dzisiaj rano. Gdyby nie lustro, pewnie dalej kontynuowałby swój niesamowity taniec. Odwrócił się do mnie.

-Kim jesteś? - zapytał, wyłączając muzykę.

-Raczej, kim TY jesteś.

-Nie, to ja zapytałem pierwszy!

Weszłam do pomieszczenia, i zdjęłam swoją bluzę. Stanęłam przed chłopakiem, i zaczęłam rozgrzewać kostki.

-______. Pracuję tu jako trainee. A ty?

-Naprawę? Też jestem trainee. Hoseok, ale mów mi J-Hope.

-Czemu ćwiczysz dzisiaj? Sala miała być tylko moja...

-Kocham taniec, nie mogłem się oprzeć, żeby dzisiaj tutaj przyjść.

-Jesteś nowy? Dzisiaj rano, kiedy na mnie wpadłeś...wydawało mi się, że skądś kojarzę twoją twarz. - nie mogłam się doczekać, by go poznać. Na dodatek kocha taniec, tak samo jak ja.

-Tak, dołączyłem tutaj zaledwie miesiąc temu. Możliwe że widziałaś mnie gdzieś w tym budynku już nie raz, lubię się tutaj często kręcić.

-Yhm...mówisz, że kochasz taniec, tak? - podeszłam bliżej lustra, a on skierował się za mną.

-Czuję się jak na wywiadzie. - przetarł ręką po karku.

-Zobaczmy na co cię stać!
I takim oto sposobem wyzwałam przystojnego faceta z identyczną pasją jak moja na bitwę taneczną. Nasze ciała poruszały się równolegle do muzyki. To, jak serce przyśpiesza rytmu, kiedy tylko próbujesz poruszać swoim ciałem, by wszystko wyszło płynnie, starannie i spójnie z muzyką. To piękne uczucie, i jestem pewna że on także to czuł. Jego sylwetka poruszała się rytmicznie, a ja nie mogłam oderwać wzroku. Był niesamowity.

Kiedy muzyka się skończyła, padliśmy na podłogę, ciężko oddychając. Byliśmy wykończeni, ale szczęśliwi. Kocham to uczucie.

-Jesteś naprawdę dobry!

-Nie wystarczająco...chcę być jeszcze lepszy. Taki jak ty. Jesteś ode mnie o wiele lepsza. Teraz kiedy będziemy mogli razem tańczyć, będę miał się na kim wzorować.

-Nie przesadzaj. - zaśmiałam się - Ja także mam długą drogę przed sobą.

-W takim razie przejdźmy ją razem.

Poczułam jego ciepłą dłoń na swojej, a po chwili J-Hope splótł nasze palce. Poparzyłam na niego, w jego ciemne i piękne oczy. On także patrzył w moje. Oddychaliśmy miarowo, w tym samym rytmie. Leżeliśmy tak jeszcze kilka minut, i od nowa zaczęliśmy trening.

Od tego dnia codziennie razem ćwiczyliśmy, uwielbialiśmy razem tańczyć. Chodziliśmy razem na ramen. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy, ale były też poważne momenty. Często dostawaliśmy kontuzji, jednak było to coś lekkiego, więc po kilku minutach odpoczynku znów mogliśmy normalnie tańczyć. Traciliśmy wiarę w siebie, więc pomagaliśmy sobie nawzajem. Motywowaliśmy się pochwałami i krytyką.

Pewnego dnia przyszłam do sali, a J-Hope już tam był. Zrobiłam lekką rozgrzewkę i zdjęłam bluzę, ale kiedy zobaczył, że przygotowuję się do tańca, przestał i podszedł do mnie. Wziął mnie za rękę, i zaprowadził na ławkę. Kazał mi usiąść. Byłam zdezorientowana, nie wiedziałam, o co mogło mu chodzić. Usiadł obok mnie i zaczął bawić się moją dłonią. Popatrzył mi w oczy.

-______, od kiedy tylko pierwszy raz cię zobaczyłem, wtedy, kiedy na ciebie wpadłem, wiedziałem, że mam z tobą coś wspólnego. Może dlatego, że byłaś w dresach i szłaś w stronę wytwórni, a może od tego, że biła od ciebie ta energia, której brakuje mi...- przerwał, a ja patrzyłam zawzięcie w jego oczy, domagając się wytłumaczenia - Pewnie zauważyłaś, ze czasami jestem cichy i nieśmiały, chciałbym być taki jak ty. To o tym mówiłem, podczas naszego pierwszego spotkania, pamiętasz? Chciałbym mieć tą energię w sobie, chciałbym umieć tak tańczyć i śmiać się częściej. I ty mi to dajesz. Dajesz mi radość, dajesz mi siebie. _____...ty jesteś mi potrzebna.

Zaniemówiłam, nie wiedziałam co powiedzieć. Spojrzał w moje oczy, a serce jeszcze bardziej przyspieszyło rytmu. Byłam pewna, że coś do mnie czuje, z resztą...ja też. Od samego początku mi się spodobał, a jego charakter jest w pewnym stopniu czarujący.

-Nie wiem co powiedzieć. Jeżeli jest tak naprawdę, jeżeli jesteś taki radosny tylko wtedy, gdy jestem przy tobie, to...

-Zostańmy razem, tak? To chcesz powiedzieć? - ścisnął lekko moją rękę, a gdy na nią popatrzyłam, zmieszany, puścił ją. Jednak złapałam jego dłoń ponownie i także mocno ją ścisnęłam. Czułam jego przyspieszony rytm serca. Teraz biło tak samo jak moje.

-Na zawsze, bądźmy już razem.

-Na zawsze.

Zbliżył swoją twarz do mojej. Jedną dłonią odsunął kilka włosów z mojej twarzy. Zaczynając od żuchwy, przez brodę, musnął swoimi ustami moją dolną wargę, i jeszcze raz spojrzał w moje oczy. Złapał dłonią moją brodę, a następnie mocno i chciwie złożył pocałunek na moich ustach. Pieścił moje wargi, a ja nie mogłam się temu oprzeć. Wtedy dowiedziałam się, że go kocham. Kiedy skończyliśmy pocałunek, ten szepnął do mojego ucha słodkie "Kocham cię", po czym ponownie złączył nasze dłonie.

Od tego czasu, nasz taniec przybrał innego znaczenia.

2 komentarze:

  1. Jezu, żartujesz sobie. Tak? To żart? Bo dla mnie nie jest śmieszny. Wiesz co... brakuje mi słów... przecież to jest... to... to cudooooo *0*. Chryste panie :o. Powiem ci szczerze, że zintegrowałam się z tym scenariuszem, jak jeszcze z żadnym innym. Jest mi tak bliski. Ja też tańczę (to właśnie dlatego zamówiłam scenariusz o takiej tematyce xd). Pisząc to, po prostu wyciągnęłaś dzień z mojego życia ( pomijając J-Hopa, ahhh może kiedyś... haha oby :D). No więc to jest kolejna perełka. Wielkie dzięki, jeszcze się będę odzywać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham cię, kobieto :D
      Skała mi z serca spadła, jak przeczytałam twój komentarz, cieszę się że ci się podoba <3
      Zamawiaj więcej! ^^
      Będziemy się starać~~

      Usuń