czwartek, 27 sierpnia 2015

V - Devil's kiss





Powiem, że masz wyczucie. Akurat zaczęłam pisać scenariusze tego typu, więc oto jest scenariusz fantasy dla ciebie ^^ Przepraszam, że tak długo, ale jakoś nie miałam jak skończyć ;-;
Scenariusz dla Olivia S
 
Parring: TY&TAEHYUNG
Rodzaj: Fantasy
 

  Od pewnego czasu czuje jakby ktoś mnie obserwował, lecz gdy się rozglądam, nikogo nie widzę. Ostatnimi czasy się nie wysypiam, bo czuję czyjąś obecność. Boję się komukolwiek powiedzieć. Boję się wyjść gdziekolwiek. Boję się wszystkiego co mnie otacza. Moje oceny lecą w dół, przez brak koncentracji, a ja nie mogę się na niczym skupić. Co się dzieje?

Spaceruję sobie po mieście, próbując odgonić myśl, że ktoś może za mną iść. Rozglądam się lekko, pocieszając się tym samym obecnością innych osób.

-Nawet się nie zorientują, gdy znikniesz.- szepnął mi ktoś do ucha. Po moim ciele przeszły dreszcze. Odwróciłam się gwałtownie, ale nic nie ujrzałam. Mój oddech przyspieszył, a serce zaczęło bić jak oszalałe. Nogi odmówiły posłuszeństwa, stając się miękkie. Próbowałam iść spokojnie, aż usłyszałam następny szept.

-Boisz się. Czuję to.- zaśmiał się niski głos.- Czemu tak mi się to podoba?

Moje ciało sparaliżował strach. Patrzyłam chwilę w przestrzeń przede mną. Patrzyłam jak ludzie oddalają się ode mnie jeden po drugim. Nie miałam odwagi odwrócić się i spojrzeć w oczy mojego prześladowcy.

-K-Kim jesteś?- zapytałam jąkając się. Usłyszałam stłumiony śmiech.

-Jestem twoim koszmarem.- szepnął mi do ucha, a ja poczułam jego lodowaty oddech na mojej szyi. Rzuciłam się do biegu. Z moich oczu popłynęły łzy bezsilności, których nie potrafiłam zatrzymać. Tak strasznie się bałam. Nagle odbiłam się od czegoś twardego i upadłam na ziemię, dalej szlochając.

-Jak mogłaś tak po prostu uciec?!- krzyczał na mnie. Spuściłam głowę, dalej siedząc w tej samej pozycji.- Czy ja ci coś zrobiłem?! Uderzyłem cię?! Tylko rozmawiałem.- dodał szeptem.

Spojrzałam w górę,  a moim oczom ukazał się przystojny chłopak w wieku zbliżonym do mojego. Wydawał się taki słodki, a ja przez jego głęboki głos myślałam, że jest już dorosłym mężczyzną. Patrzyłam chwilę na jego spuszczoną głowę, aż podniósł ją i spojrzał w moje oczy. Jego były czerwone, niczym krew. Patrzyłam na nie, bo ani trochę nie wyglądały na soczewki.

-Co?- zapytał beznamiętnie.

-Inaczej sobie ciebie wyobrażałam, przez twój głos.- na jego twarzy pojawił się uśmiech.

-A czy to coś zmienia? Moje słowa są prawdziwe.- zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość. Próbowałam się odsuwać, ale nagle poczułam za sobą ścianę.

-Czego chcesz?- zapytałam unikając jego spojrzenia. Oddychał głęboko, jakby brakowało mu powietrza. Nie odpowiadał przez dłuższą chwilę, aż wreszcie spojrzałam w jego stronę, ale nic nie zobaczyłam. Rozglądnęłam się wokół, ale nie zobaczyłam nikogo. Wstałam ostrożnie i zaczęłam biec w stronę swojego domu. Wbiegłam po schodach i otworzyłam drzwi, wchodząc do środka. Zamknęłam je i oparłam się o nie plecami. Stałam tak chwilę, wyrównując swój oddech. Następnie udałam się do łazienki, by wziąć gorącą kąpiel. Później położyłam się na łóżku z myślą o tym co się stało. Po chwili zamknęłam oczy, lecz znów poczułam czyjąś obecność.

~~

Biegłam ile sił w nogach przez szkolny korytarz, lecz spódnica od mundurka nie ułatwiała mi tej czynności. Znów zaspałam na pierwszą lekcję. Weszłam pospiesznie i ukłoniłam się nauczycielowi.

-Dobrze, że już jesteś, ___.- powiedział ironicznie mężczyzna.- Nasz nowy kolega będzie od dziś z tobą siedział w jednej ławce.- wskazał na miejsce z tyłu klasy, a moim oczom ukazał się chłopak ze spuszczoną głową. Gdy ją podniósł, zamarłam.

-To Kim Taehyung, zaopiekuj się nim.- dokończył nauczyciel. Patrzyłam chwilę na jego osobę, a jego uśmiech z każdą następną minutą się pogłębiał. Nikt nie wiedział kim on jest naprawdę. Nikt nie mógł mi pomóc. Ruszyłam w jego stronę, pocąc się coraz bardziej. On tylko siedział uśmiechnięty, wpatrując się we mnie. Usiadłam obok niego, tak by nie stykać się z nim ciałem.

-Pytałaś czego od ciebie chcę.- szepnął.- Już wiem.

Mój oddech nagle przyspieszył, a z czoła zaczęły kapać kropelki potu.

-Ja…- zaczął.- Ja chcę…

W tym momencie usłyszałam dzwonek oznajmiający przerwę. Wstałam szybko i skierowałam się do wyjścia. Chłopak podążał za mną, a ja nie potrafiłam się zatrzymać, czy nawet odwrócić. Byłam zbyt przerażona. Udałam się na koniec korytarza i dopiero wtedy zrozumiałam, że doszłam na sam koniec szkoły, a wokół nie było nikogo prócz mnie i jego. Odwróciłam się by zawrócić i wtedy napotkałam jego twarz znajdującą się tuż przed moją.

-Nie dokończyłem.- odparł poważnie. Przełknęłam głośno ślinę. Przybliżył swoje usta do mojego ucha.

-Ja chcę…- przerwał, dodając po chwili.- Chcę cię zabić.

Mój oddech stał się nierówny, źrenice się powiększyły, a ciało sparaliżował strach.

-Z-Zabić?- zapytałam z nadzieją, że źle zrozumiałam. Taehyung tylko się zaśmiał.

-Nazywają mnie V, co oznacza zwycięstwo.- powiedział po chwili.- Jak myślisz, uda ci się mnie oszukać?

Patrzyłam chwilę w jego czarne oczy, które po chwili znów stały się czerwone.

-Czym ty jesteś?- szepnęłam, jakby do siebie.

-Ja?- wskazał na siebie, po czym przybliżył się do mnie ponownie.- Demonem.

Chciałam się cofnąć, ale ściana zagrodziła mi drogę ucieczki.

-Dlaczego?- zapytałam, a chłopak zrobił zdziwioną minę.

-Dlaczego chcesz mnie zabić?- zapytałam rozjaśniając mu. V zastanowił się chwilę.

-Nie ma konkretnego powodu.- odparł, a ja prychnęłam.

-Nie ma powodu?! Jak to nie ma?! Zabijasz dla zabawy?!- krzyczałam przez łzy.

-Uspokój się.- powiedział poważniejąc jeszcze bardziej.

-Bo co?! Zabijesz mnie?- zaśmiałam się, a on chwycił mnie za ręce, ściskając je. Syknęłam z bólu i spojrzałam w jego wrogie oczy.

-Nienawidzę cię.- szepnęłam, a chłopak poluźnił uścisk i cofnął się o krok. Na jego twarzy malowało się wiele emocji. Zaczynając na gniewie, a kończąc na smutku. Po chwili zniknął. Tak po prostu. Patrzyłam chwilę na miejsce, w którym jeszcze przed chwilą był, po czym ruszyłam w stronę domu. Na dziś mi wystarczy. Po kilku minutach byłam na miejscu, a przy drzwiach leżał wielki bukiet czerwonych róż, lecz gdy się przyjrzałam, zobaczyłam jedną czarną. Odrębną od reszty. Spojrzałam na kartkę, która przyczepiona była do bukietu.

„Wybacz mi”

Zastanowiłam się chwilę, ale nie przypomniałam sobie by ktokolwiek miał mnie za coś przepraszać. Jednak po chwili przypomniałam sobie Taehyunga. Upuściłam bukiet z rąk i stałam tak przez chwilę. Spojrzałam w dół na rozrzucone róże. Moją uwagę ponownie przykuła, ta w kolorze czarnym. Sięgnęłam po nią i usłyszałam stłumiony śmiech, a później chrząknięcie. Odwróciłam się i zobaczyłam V.

-Ciekawiło mnie, czy ją zauważysz.- spojrzał na niebo.- Jestem jak ta róża. Inny od reszty, ale jednak podobny. Mam kolce, ale jak delikatnie wyglądam. Przykuwam uwagę, ale nie inaczej niż reszta.

Wyglądał teraz tak niewinnie. Jakby nie był tą samą osobą. Po chwili jednak, przybrał inny wyraz twarzy. Wyraz cierpienia.

-Wyglądam jak inni, ale jednak widać różnicę. Tę odrębność. Widać jak kocham, lecz nie jestem kochany.- spojrzał w tej chwili na mnie. Jego oczy mimo krwawego koloru, wyglądały tak delikatnie. Wpatrywał się chwilę głęboko w moje oczy.

-Czemu to tak boli?- zapytał wreszcie, a ja nie mogłam zrozumieć co ma na myśli.

-Huh?- wydusiłam z siebie.

-Nieodwzajemniona miłość. Czemu boli?- zapytał, a ja otworzyłam lekko buzię.

-J-Ja nie wiem nic o miłości. Może nie jest ona prawdziwa i dlatego się cierpi? Jeżeli przyjdzie ta odpowiednia to przestanie zadawać ból?- pytałam sama siebie.

-A jeśli wiesz, że to ta prawdziwa? Też nie wiem o niej za dużo, bo nigdy się nie zakochałem…aż do teraz.- powiedział lekko zmieszany i opuścił głowę. Jego włosy rozwiewały na wietrze, oczy był przymknięte, a lekko czerwone usta, rozchylone. Był taki przystojny, a zarazem taki niebezpieczny. Nie odzywałam się, tylko odwróciłam do niego plecami.

-Jak to się stało, że zwariowałem na punkcie zwykłej dziewczyny, która ma mnie za nic?- powiedział raczej do siebie.- A jak już się staram, to mówi, że mnie nienawidzi.

Moje oczy gwałtownie się rozszerzyły. Zwróciłam głowę w jego stronę, a on tylko lekko się uśmiechał. Nie był to jednak uśmiech szczęścia, a cierpienia.  

-Czy ty…- nie dokończyłam, bo chłopak w kilka sekund zmniejszył odległość nas dzielącą. Patrzył chwilę w moje oczy, po czym objął mnie delikatnie.

-Przepraszam.- szepnął, a z moich oczu popłynęła łza. Dlaczego się popłakałam? Otóż to jak on odbierał własne uczucia, to jak je opisywał. Jego słowa trafiły do mojego zimnego, złamanego serca, które chciało znów zacząć żyć. Chciało zacząć nowy etap i zakończyć bolący rozdział. Nagle poczułam jak ciężar maleje, a gdy otworzyłam oczy chłopaka już nie było. Rozglądnęłam się wokół, po czym weszłam do swojego domu. Wchodząc do kuchni zauważyłam na stole czarne pudełko z napisem „Dla tej, która nauczyła mnie co to miłość”. Spojrzałam to w jedną, to w drugą stronę, ale nic nie ujrzałam. Sięgnęłam po tajemniczy przedmiot i otworzyłam go. Przyłożyłam rękę do ust i kolejna łza spłynęła po moim policzku. Dotknęłam złotej bransoletki, ozdobionej czarnymi kryształkami. Obok leżała mała karteczka. Przeczytałam ją i wedle treści skierowałam się do mojej sypialni. Uchyliłam lekko drzwi. Na łóżku leżała piękna, czerwona suknia do ziemi. Gdy ją podniosłam zauważyłam, że ma ona odsłonięte plecy. Znów zauważyłam karteczkę.

„Założysz ją dla mnie?”

Uśmiechnęłam się do siebie. Obok moich nóg stały także wysokie, czarne szpilki, a obok kolejny liścik.

„Nimi też nie pogardzę~~”
Zaśmiałam się i sięgnęłam także po obuwie. Skierowałam się do łazienki, by przebrać się w nowy strój. Stojąc już gotowa przed lustrem, zauważyłam karteczkę w kształcie serduszka.
„Lekki makijaż?”

Nałożyłam więc tusz do rzęs, a usta musnęłam malinową szminką. Włosy rozpuściłam swobodnie na ramiona i podkręciłam  je lekko lokówką.

-Pięknie wyglądasz.- nad moim uchem zabrzmiał jego głos. Poczułam jego zimną rękę na moich odsłoniętych plecach. Przymknęłam oczy, by całkowicie poddać się temu uczuciu. Usłyszałam cichy chichot, co spowodowało moją natychmiastową reakcję. To nie był uroczy, czy przyjazny chichot. Zrobił to tak, jakby ze mnie kpił. Otworzyłam natychmiastowo oczy i spojrzałam na jego odbicie w lustrze.

-Słuchasz mnie.- Uśmiechnął się szeroko.- To bardzo dobrze.

Odsunęłam się od niego gwałtownie. Jego szybka reakcja zmyliła mnie nieco.

-Już uciekasz?- zapytał smutno.- Dopiero zaczynamy.

Próbowałam wyrwać się z jego objęcia. Odwrócił mnie do siebie przodem i podszedł pod ścianę, by ułatwić sobie pracę. Łzy kolejno spływały po moich policzkach. Szarpałam się, lecz Taehyung  był silniejszy.

-Puść mnie.- szlochałam.- Proszę.

Moja suknia była już w strzępach. Odsłaniała moją bieliznę, a mimo to chłopak nie przestawał jej rozszarpywać.

-Dlaczego to robisz? Zostaw mnie w spokoju.- zaczęłam krzyczeć.- Po co to wszystko? Te karteczki, prezenty.

Chłopak zatrzymał się na chwilę i zaczął nad czymś głęboko rozmyślać. Po kilku minutach wreszcie spojrzał w moje oczy. Płakał. Teraz jego oczy znów przybrały brązowy kolor. V upadł na kolana i szlochał. Patrzyłam na niego obojętnie, a przynajmniej próbowałam. Z każdą kolejną chwilą robiło mi się go żal. Uklękłam przy nim, obejmując go.

-Co ty ze mną robisz?- zapytałam, a chłopak troszkę się uspokoił.- Dlaczego, gdy próbuję cię nienawidzić, zakochuję się jeszcze bardziej?

V wstał i patrzył chwilę na mnie.

-Przepraszam.- szepnął i zniknął.

-Aish!- krzyknęłam.- Chłopcy zawsze uciekają, gdy zaczyna się robić poważniej.

Stałam tak chwilę wpatrując się w przestrzeń przede mną. Wreszcie zdecydowałam się na ciepłą kąpiel, a później ułożyłam się na łóżku. Nie mogłam jednak zasnąć, ponieważ znów czułam, że ktoś na mnie patrzy.

-Czy to ty zawsze na mnie patrzysz, Taehyung?- odważyłam się na pytanie. Nagle zobaczyłam chłopaka tuż przy moim łóżku.

-Czemu nie śpisz?- zapytał zmartwiony. Widać, że też nie spał. Widoczne były jego zapuchnięte, czerwone oczy.

-A ty?- odpowiedziałam pytaniem, na pytanie.

-Myślę o tym co ja właściwie robię. Przez to jakoś nie mogę zasnąć.

-Rozumiem. Ja nie śpię z podobnego powodu, ale chyba bardziej przeszkadza mi uczucie, że ktoś mnie obserwuje.- uśmiechnęłam się do niego lekko.

-Przepraszam. Jeśli mam gorszy dzień to lubię na ciebie patrzeć.- powiedział nieśmiało.

-Ostatnio często mnie przepraszasz.

-Przepraszam.

Zaśmialiśmy się oboje.

-Pójdę już.- powiedział.

-Czekaj.- odezwałam się pośpiesznie. Chłopak spojrzał na mnie.

-Mógłbyś dzisiaj ze mną zostać?- zapytałam zmieszana.

-Jeśli tego chcesz.- powiedział i usiadł obok mnie. Chwycił moją dłoń, a drugą zaczął głaskać moje włosy.

-Dobranoc.- szepnął.

-Dobranoc.- odpowiedziałam i chwilę później zasnęłam.

~~

Gdy tylko otworzyłam moje oczy, promienie słońca mnie oślepiły. Poczułam  coś silnego w okolicach talii. Przechyliłam lekko głowę i ujrzałam śpiącego Tae, obejmującego mnie w pasie. Uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam w jego stronę. Wpatrywałam się w jego twarz. Wydawał się z każdym dniem stawać jeszcze przystojniejszy.

-Czemu na mnie patrzysz?- zapytał.

-Już wiesz jakie to uczucie.- zaśmiałam się cicho. Chłopak otworzył oczy i obdarzył mnie cudownym uśmiechem.

-Zastanawia cię czemu wtedy zainteresowała mnie ta czarna róża?- zagadnęłam, a chłopak natychmiastowo zaczął mi się przyglądać.

-Też jestem jak ta róża.- zaczęłam.- Tylko w innym znaczeniu niż ty. Jestem inna spośród idealnych. W pewnym sensie wyrzutkiem. Przez to jak ja się czuję, ranię też innych. Lecz najgorzej jest, gdy taka róża usycha. Wtedy nikt nie zwraca na nią uwagi, a ona rozpada się w samotności.

Gdy skończyłam mówić, spojrzałam w oczy chłopaka. Przytulił mnie mocno, a ja zaczęłam łkać.

-Ostatnio zdecydowanie za dużo płaczesz.- odparł i odciągnął mnie do siebie. Popatrzyłam na jego twarz.

-Pójdę już.- powiedział i zniknął.

-Teraz? Serio. – prychnęłam.- Teraz, jak wszystko z siebie wyrzuciłam, chcesz odejść?!- krzyczałam. Chłopak pojawił się znów przy mnie, gdy ja już wstałam z łóżka.

-Ktoś ci kazał to robić?- odparł kpiąco.

-Myślałam, że mogę ci zaufać. Że mnie zrozumiesz.- patrzyłam na niego, a ten tylko zaśmiał się. Znów zobaczyłam te jego czerwone oczy,

-Zaufać demonowi?! Ty serio jesteś idiotką.- śmiał się dalej. Samotna łza spłynęła po moim policzku, kierując się ku brodzie. Gdy upadła na podłogę, sama uśmiechnęłam się do siebie.

-Masz rację.- szepnęłam.- Jestem idiotką. Ale ciekawi mnie jedna rzecz. Jakim cudem tak strasznie potrafisz się zmienić w przeciągu chwili?- zapytałam i przechyliłam głowę. Gdy nie uzyskiwałam od chłopaka odpowiedzi, wyminęłam go i skierowałam się ku drzwiom.

-Sam chciałbym wiedzieć.- odpowiedział.

-To teraz inne pytanie.- zamilkłam na chwilę.- Który ty, to ten prawdziwy?

Nie odpowiadał. Prychnęłam pod nosem i opuściłam pokój.

-Jak się dowiesz, to powiedz.- odparłam nim zamknęłam za sobą drzwi.

~

Przez kilka dni cały czas czułam, że ktoś mnie obserwuje. Ktoś? Przepraszam. Że Kim Taehyung mnie obserwuje. Gdy byłam w szkole, w domu, a nawet w łazience. Jednak przez cały ten czas nie dał mi odpowiedzi. Już nawet nie interesuje mnie, co ma mi do powiedzenia.

 Kierując się do klasy nasze spojrzenia się skrzyżowały, jednak od razu odwróciłam wzrok i dumnie weszłam do klasy, która była pusta.

-Co?- zapytałam samą siebie. Nie za bardzo rozumiałam, czemu w klasie nie było nikogo, skoro za minutę rozpoczyna się lekcja. Nagle usłyszałam za sobą trzaśnięcie drzwi. Odwróciłam się, a tuż obok nich stał nie kto inny, tylko V. Patrzył chwilę na mnie, po czym zaczął zmierzać w moim kierunku.

-Już znasz odpowiedź?- zapytałam lekko przerażona.

-Nie.- odpowiedział beznamiętnie.- Ale wiem jaki chcę być.

Zatrzymałam się na chwilę, przestając tym samym przed nim uciekać. Był tak blisko, że prawie stykaliśmy się ustami.

-Jaki?- zapytałam zachrypniętym głosem.

-Taki.- powiedział, a jego ręka zacisnęła się na moim biodrze. Złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, nie dając mi ani chwili oddechu.

-Pozwolisz mi?- zapytał odrywając się ode mnie. Na znak zgody musnęłam lekko jego usta.

-Teraz będą dwie czarne róże?- zapytał, a ja tylko kiwnęłam głową.

2 komentarze:

  1. Widzisz jakie mam wyczucie? XD ja to się potrafię wbić w moment hah. Czytając tamten scenariusz miałm cały czas banana na twarzy. Natomiast gdy czytałam ten, momentami moje oczy z emocji same robiły się czerwone ;-;. Totalnie koje klimaty i szykujcie się na więcej takich zamówień :D. To było mega i wielkie dzięki za kolejną perełke. Kochamy ❤ �;-;;-;;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że Ci się spodoba ;3 Już się szykuję!

      Usuń