poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Jungkook - W pogoni za szczęściem


 
Dziękuję za zamówienie i przepraszam za jakiekolwiek błędy!
Miłego czytania ;)

 Scenariusz dla Kyane
Parring:TY&JUNGKOOK
Rodzaj:Normalny

 -Kookie! Zbieraj się.- powiedziałam do sześciolatka, który bawił się w piaskownicy. Była piękna słoneczna pogoda. Zajmowałam się chłopcem, ale nie takim zwyczajnym. Był wyjątkowy.
 -Noona! Chodź zobacz to.- krzyknął chłopczyk wskazując na mnie ręką. Podeszłam do dziecka, które w swojej prawej rączce trzymało srebrny breloczek. Chwytając moją dłoń, schował go w niej.
 -To dla ciebie, noona. Kocham cię!- krzyknął chłopczyk i przytulił mnie z całej siły.

 ~~

 -Chodź na obiad, proszę.- zwróciłam się do Jungkooka.- Jak tam w szkole?
-To, że jesteś moją opiekunką nie oznacza, że musisz zastępować mi matkę. Jesteś niedużo starsza ode mnie.- uśmiechnął się chłopak.
 -Wiem. Po prostu zależy mi na tobie.- odezwałam się po chwili.- Masz tylko 14 lat, a czasem zachowujesz się jakbyś był starszy ode mnie.
 -Kocham cię, noona.- podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
 -Dzielą nas tylko 4 lata, a czuję jakby ta odległość z dnia na dzień stawała się mniejsza.- zaśmiałam się i pogłaskałam chłopca po głowie.
 ~~~

 Zebrałam wszystkie papiery potrzebne mi do spotkania z panią Jeon. Wyszłam z mieszkania i udałam się do domu, który zastępował mi mój, z którym zżyłam się tak bardzo, że nie chciałam odchodzić. Drzwi otworzył mi Jungkook. Jego rysy są coraz bardziej męskie, a ma tylko 16 lat.
 -Noona! Co tu robisz?- zapytał chłopak.
 -Przyszłam spotkać się z twoją mamą.- uśmiechnęłam się słabo, a Jungkook spoważniał, jednak nie powiedział ani słowa. Udałam się do gabinetu pani domu. Nacisnęłam klamkę, a drzwi pod naciskiem uległy.
 -Witam, pani Jeon.- powiedziałam i ukłoniłam się lekko.
 -Usiądź, ___.- zwróciła się do mnie kobieta.- Masz wszystkie papiery?
 -Tak, oczywiście.- odpowiedziałam drżącym głosem.
 -Dobrze, więc nie będzie większego problemu. Proszę tylko podpisać to wymówienie i może pani wracać do swoich obowiązków.- powiedziała, a po policzku spłynęła łza, której nie potrafiłam zatrzymać.
 -Nie mogę dalej się nim zajmować?- zapytałam, a głos mi się załamał.
 -Przykro mi, ale nie potrzebujemy już pani usług. Proszę, długopis.- podała mi narzędzie, które zrujnuje moje życie. Chwyciłam przyrząd drżącymi rękoma.
 -Przepraszam, Kooki.- szepnęłam i jednym ruchem dłoni podpisałam dokument.
-Dziękujemy za kilkuletnią współpracę. Do widzenia.- odparła kobieta i zagłębiła się w swoich papierach. Odsunęłam lekko krzesło, na którym siedziałam i wyszłam z pomieszczenia. Moim oczom ukazał się zapłakany Jungkook.
 -Nie możesz mi tego zrobić! Obiecałaś! Obiecałaś, że już zawsze będziesz się mną opiekować.- po tych słowach z moich policzków kapały na podłogę łzy. Przytuliłam chłopaka, a on odwzajemnił gest.
 -Przepraszam.- szepnęłam.- Nie mogłam nic zrobić.
 Chłopak przez chwilę szlochał w moje ramię. Mimo różnicy wieku, był ode mnie dużo wyższy.
 -Żegnaj.- powiedziałam i wyswobodziłam się z jego uścisku.
 -Nie, proszę.- opadł na kolana, trzymając moją dłoń w swoich.
 -Przykro mi.- wyszeptałam i wybiegłam z domu.
 -Znajdę cię! Wtedy już zawsze będziemy razem, noona!- krzyczał za mną chłopak, a ja biegłam dalej. Krztusiłam się własną śliną. Wbiegłam do mojego mieszkania i chwyciłam za walizkę. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i udałam się na lotnisko. Czekałam kilka minut, aż wreszcie usłyszałam powiadomienie o starcie samolotu. Tuż przed wejściem na pokład, obejrzałam się za siebie.
-Nie znajdziesz mnie, Kookie.- odparłam zagłębiłam się w środek samolotu.

 ~~~~~

 -_____! Czekaj na mnie!- krzyczała za mną moja przyjaciółka, taszcząca za sobą dwie walizki.

-Nie trzeba było brać ze sobą tyle rzeczy.- prychnęłam i szłam dalej. - Nareszcie w domu.

-Jak ja mogłam dać się namówić na podróż do Azji?! Nie wierzę. Ja chcę do Ameryki.- wylewała swoje żale Alice, która była w połowie Koreanką, ale tylko z wyglądu, jak zawsze mi powtarzała.

-Dobrze ci zrobi ten wyjazd.- dalej rozmawiałyśmy w języku angielskim przez co przechodnie patrzyli na nas ze zdziwieniem.- Musimy się przerzucić na tutejszy język.

 Szłyśmy kilka metrów, aż ujrzałyśmy moje mieszkanie.

 -Nic się tu nie zmieniło.- odparłam z zachwytem, rozglądając się dookoła. Otworzyłam drwi i pchnęłam je lekko. Zaprowadziłam Alice do pokoju gościnnego, a sama udałam się do swojej sypialni. Na półce obok mojego łóżka widniało zdjęcie moje i Jungkooka, które zrobiliśmy tuż przed moim wyjazdem. Chwyciłam fotografię w swoje dłonie i jeździłam palcem po sylwetce chłopaka. Minęło już pięć lat i ani razu ze sobą nie rozmawialiśmy.

 -Stało się to co chciałaś, ___. Huh?- powiedziałam do siebie, odkładając zdjęcie na swoje miejsce.

 -Kto to jest?- powiedziała Alice, gdy weszła do mojego pokoju.

 -Kto?

 -Ten chłopak ze zdjęcia.- pokazała na fotografię.

 -Ktoś bardzo dla mnie ważny.- szepnęłam. O nic już nie pytała. Udałyśmy się na spacer po mieście. Kupiłam kilka rzeczy do domu i teraz udałyśmy się w stronę parku, który koniecznie chciałam pokazać przyjaciółce.

-Pani Jeon?- wydusiłam, gdy zobaczyłam siedzącą na ławce obok kobietę. Spojrzała na mnie i zamurowało ją.

 -___? Jak miło cię widzieć!- krzyknęła i podeszła do mnie, całując mnie w policzek.

- Jak ty wypiękniałaś kochana.

-Dziękuję bardzo.- zarumieniłaś się na jej słowa.

-Jungkook bardzo przeżył twój wyjazd. Nie chciał z nikim rozmawiać. Szukał cię wszędzie, aż wreszcie się poddał i zamknął się w sobie.- powiedziała kobieta, a mi zrobiło się strasznie smutno. Niemożliwe by ten żywy, zawsze uśmiechnięty chłopak, nagle zmienił się tylko przez mój wyjazd.

- On cię kochał,___.

 -Byłam tylko jego opiekunką. Nic więcej.- odparłam, czując że nie mówię całkowitej prawdy.

 -Dla ciebie.- uśmiechnęła się kobieta.- Może przyjdziesz do nas na herbatę?

-Myślę, że to jeszcze za wcześnie, ale dziękuje za zaproszenie.- ukłoniłam się kobiecie i odeszłam.

 -On nie stracił nadziei, że kiedyś wrócisz.- powiedziała zanim zniknęłam za budynkiem.

 -Kim jest ten Jungkook? To ten chłopak ze zdjęcia?- dopytywała się Alice, a ja nie miałam sił by o nim rozmawiać.

 -Tak.- odpowiedziałam krótko i przyspieszyłam. Chwilę później znalazłyśmy się w moim mieszkaniu. Przygotowałam ramen, z nadzieją, ze jeszcze pamiętam przepis. Gdy skończyłam, zaprosiłam przyjaciółkę do stołu. W ciszy spożywałyśmy posiłek, aż Alice się odezwała.

 -Przepraszam. Nie powinnam tak na ciebie naskakiwać z tymi pytaniami.- powiedziała ze skruchą.

 -Rozumiem. Po prosu chciałaś wyjaśnień. Pójdę się już położyć.- odłożyłam talerz do kranu i udałam się do pokoju. Opadłam na łóżko i zaczęłam łkać.

 -Dlaczego nie mogę przestać o tobie myśleć, Jungkook? Wyjdź z mojej głowy.- szeptałam do siebie.- Proszę.

 Tej nocy w ogóle nie spałam. Gdy już czułam się senna usłyszałam budzik.

-Świetnie.- prychnęłam i wstałam z łóżka. Skierowałam się do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie. Po zjedzeniu, wróciłam do pokoju i szukałam jakichś wygodnych ubrań. Zajrzałam do szafy, w której o ile pamiętam zostawiłam kilka rzeczy. Szperałam w porozwalanych ubraniach i nagle moim oczom ukazała się ulubiona bluza Kooka. Chwyciłam ją w ręce i przytuliłam do siebie. Dalej nim pachniała, jakby jeszcze przed chwilą miał ją na sobie. Ubrałam ją na siebie i tak oto chodziłam po mieszkaniu w krótkich spodenkach, których praktycznie nie było widać przez za dużą bluzę. Włosy spięłam w koka. Kiedy chciałam wyjść z pokoju zadzwonił mój telefon.

 -Słucham?- przyłożyłam urządzenie do mojego ucha. Nikt się nie odzywał. Było słychać tylko odgłos oddechu.- Halo?

 Rozłączył się. Patrzyłam chwilę na ekran telefonu, po czym wzruszyłam ramionami i włożyłam go do kieszeni bluzy. Weszłam do pokoju Alice, by sprawdzić czy już wstała.

-Alice?- powiedziałam cicho, uchylając drzwi.

 -Wejdź. Nie śpię.- odparła moja współlokatorka.- Dziwne.

 -Co jest takie dziwne?- zapytałam zaniepokojona jej powagą.

 -Jak spałaś to był tu pewien chłopak i pytał kto tu mieszka. Wydaje mi się, że już go gdzieś widziałam.

-Nie martw się na zapas. Pewnie jakiś sąsiad.- uśmiechnęłam się.

- Chodź na śniadanie. Zjadłyśmy w dobrych nastrojach i wybrałyśmy się na zakupy. Obeszłyśmy kilkadziesiąt sklepów, a wracałyśmy z kilkunastoma siatkami. Śmiałyśmy się przez całą drogę powrotną. Czułam się jednak bardzo dziwnie. Jakby ktoś mnie obserwował. Otworzyłyśmy drzwi od mieszkania i od razu wparowałyśmy do swoich pokojów. Wkładałam ubrania do szafy, gdy nagle mój telefon zadzwonił. -Słucham?- powiedziałam umieszczając urządzenie między mim uchem, a ramieniem by swobodnie pakować ubrania. Przez chwilę nikt się nie odzywał.

 -__?- zapytał męski głos, który już kiedyś słyszałam.

 -To ja. W czym mogę pomóc?- odpowiedziałam, wkładając ostatnią sukienkę do szafy.

 -Chciałbym się spotkać. Ten ostatni raz.- odpowiedział głos po drugiej stronie. Chwyciłam telefon w dłoń.

 -Kim pan jest?- zapytałam lekko wystraszona.

 -Będę w Parku Głównym za 5 minut.- odparł i rozłączył się.

 -____? Nie masz czasem mojej…-urwała gdy weszła do mojego pokoju.

 -Coś się stało?- zapytałam zaniepokojona.

 -To on.- powiedziała wskazując na zdjęcie na mojej półce.

 -Co on?

-Ten chłopak przyszedł, by zapytać kto tu mieszka. Wiedziałam, że skądś go znam.- zaśmiała się zwycięsko, a ja stałam z wystraszonymi oczami w ogóle się nie ruszając. Jungkook tu był. Już wie, że wróciłam.

 -Wszystko dobrze?

-Muszę na chwilę wyjść.- rzuciłam i wybiegłam z mieszkania. Nie miałam zamiaru iść na spotkanie, ale teraz nie miałam wątpliwości. To był Jungkook. To on do mnie dzwonił.

 -Boże, niech on tam jeszcze będzie.- w czasie mojego małego maratonu zadzwonił mój telefon.

 -Halo?- zapytam zdyszana.

 -___?! Nie wiem co się dzieje, ale Jungkooka nie ma w domu. Spakował swoje rzeczy i zostawił jakiś list, w którym powiedział, że już tak nie potrafi. ___!- krzyczała zrozpaczona pani Jeon. Nie może być. On próbuje zrobić to co ja kilka lat temu, jestem pewna.

 -Proszę się uspokoić. Zadzwonię do pani później.- odpowiedziałam i zakończyłam rozmowę. Biegłam tak szybko jak mogłam w bluzie Kooka, a ludzie patrzyli na mnie jak na kosmitkę. Gdy dotarłam na miejsce, rozglądałam się na wszystkie strony. Nie zobaczyłam jednak Jungkooka. Próbowałam do niego zadzwonić, lecz nie odbierał. Opadłam na kolana i szlochałam w dłonie. Nagle poczułam dłoń na moim ramieniu. Odwróciłam się gwałtownie, a moim oczom ukazał się fioletowłosy chłopak.

 -Zmarzniesz.- odparł. Przypatrzyłam się jego twarzy. Rzuciłam się w jego ramiona i dalej płakałam.

 -Jungkook. Wystraszyłam się.- łkałam w jego ramię. Czułam jego szybszy oddech.- Tęskniłam za tobą.

Chłopak nie odpowiadał. Tylko mocno trzymał mnie w swoich ramionach. Poczułam, że to jest moje miejsce, że przy nim czuję się bezpieczna.

 -Cieszę się, że mogłem zobaczyć cię przed wyjazdem.- powiedział po chwili, mnie przeszedł dreszcz. Odsunęłam się od chłopaka i spojrzałam w jego oczy.

-Jaki wyjazd?- zapytałam ścierając łzy z policzków. -Wyjeżdżam. Czuję, że już nie potrafię tak żyć. Czekałem na ciebie 4 lata. Szukałem cię, a kiedy wreszcie się pojawiłaś nie mogę znieść tego bólu w sercu. Cały czas o tobie myślę, nie mogę spać. Tak bardzo chciałem, żebyś wróciła. Nie, ja chciałem, żebyś w ogóle nie wyjeżdżała. Uciekłaś bez jakichkolwiek wyjaśnień. Złamałaś mnie.- z każdym jego następnym słowem, wylewałam coraz więcej łez.- Ja tak nie potrafię.

 -Jungkook…- wydusiłam z siebie, a on tylko się uśmiechnął.- Uciekłam, bo nie mogłam pogodzić się z tym, że cię kocham. Tak bardzo chciałam odtrącić to uczucie, ale nie potrafiłam. To było silniejsze ode mnie…

-Rozumiem, ale to i tak nic nie zmieni. Żegnaj, noona.- powiedział odwracając się na pięcie. Odszedł. Patrzyłam na jego sylwetkę oddalającą się ode mnie. Nie mogłam nic zrobić. Nogi nie chciały mnie słuchać. Chciałam do niego podbiec, przytulić, pocałować. Tymczasem stałam i patrzyłam jak miłość mojego życia odchodzi. Minęło kilka minut, a ja wciąż patrzyłam w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał Jungkook.

-Nie mogę znów popełnić tego samego błędu. Nie mogę mu na to pozwolić.- szeptałam do siebie. Wstałam i zaczęłam biec za Jungkookiem, po którym nie było już śladu. Oglądałam się wokół, ale nigdzie nie widziałam jego sylwetki. Zrobiła kilka kroków w stronę lotniska i moim oczom ukazała się fioletowa czupryna. Podbiegłam do chłopaka i mocno go przytuliłam.

-Nie opuszczaj mnie.- szeptałam.- Proszę.

Chłopak położył dłonie na mojej talii i przycisnął mnie mocniej do siebie. Staliśmy tak chwilę nic nie mówiąc.

 -____.- odezwał się wreszcie. Spojrzałam na jego smutny wzrok.- Muszę już iść.

 -Proszę, zostań. Nie rób tego, ja nie mogę bez ciebie żyć.- znów zaczęłam płakać.

 -Przepraszam.- szepnął, puszczając moją dłoń.

 -Wróć do mnie.- powiedziałam, gdy ten zaczął się oddalać.- Obiecaj, że wrócisz!

 Zatrzymał się i zaczął zmierzać w moim kierunku. Złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.

 -Masz mi to oddać.- powiedziałam podając mu breloczek. Popatrzył na mnie zdziwiony.

-Dalej go masz.- szepnął.

 -Spróbuj tylko nie wrócić, a i tak cię znajdę.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Zacisnął breloczek w dłoni i zaczął zmierzać w stronę samolotu. Po moim policzku spłynęła samotna łza.

 -Żegnaj, Jungkook.- odezwałam się, zagłuszona hukiem startującego samolotu.

3 komentarze:

  1. Super! Szkoda, że jednak zakończyło się takim pożegnaniem, jednak to stwarza wiele możliwości do dalszego dopowiedzenia sobie przez czytelnika. Dziękuję ślicznie za scenariusz, bardzo mi się podobał. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się spodobało! Zapraszam do kolejnych zamówień ;)

      Usuń
  2. No i właśnie chyba umarłam *0* to jest... to... to jest.... to mi mowę odebrało, aż mi się włączył tryb "nadmiernych uczuć" i zaczęłam przeżywać ten scenariusz w 100% kocham </3

    OdpowiedzUsuń