środa, 16 września 2015

Jungkook - Na granicy 2/4

 
 
Możesz mnie bić, pozwalam. Znowu spóźniłam się z dodaniem rozdziału, ale nie czułam się najlepiej, przez co trudno było mi dokończyć, a poza tym w szkole cisną już z początku. Czy wypełniłam się z obietnicy, że ten rozdział będzie dłuższy? Raczej nie. Pozostaje tylko nadzieja, że mnie nie zabijesz ;;
Scenariusz dla Andżelika stepien


Parring: TY&JUNGKOOK
Rodzaj: Częściowe, smutne

Wpatrywałam się w chłopaka przez dłuższą chwilę, aż ten odwrócił się w moją stronę i spiorunował mnie spojrzeniem. Minął mnie i usiadł przy stoliku obok drzwi. Siedziałam chwilę w bezruchu. Spojrzałam na zegarek i dotarło do mnie, że jeżeli zaraz nie wyjdę to spóźnię się na wykłady. Wstałam od stolika zostawiając na nim pieniądze i ruszyłam ku drzwiom. Popatrzyłam ostatni raz na chłopaka. Nie umiałam wywnioskować co teraz czuje, choć ostatnio bardzo dobrze mi to wychodziło. Wyszłam z budynku, a zimne powietrze owiało moją twarz. Stąpałam po kamienistej drodze, potykając się i chwiejąc niepewnie. Po kilku minutach ujrzałam wielki budynek, do którego zmierzałam. Spojrzałam jeszcze raz na godzinę w telefonie i ruszyłam ku wejściu. Szłam długim korytarzem szukając sali, w której miałam mieć zajęcia. Weszłam do niej, gdy jeszcze nikogo nie było. Usiadłam na końcu pomieszczenia w jednoosobowej ławce i otworzyłam swój notatnik, wyciągając także ołówek, którym miałam zamiar notować. Siedziałam tak chwilę, aż ludzie zaczęli zbierać się w klasie, a miejsc było coraz mniej. Na samym końcu wszedł też wykładowca, witając się ze wszystkimi. Po kilkunastu minutach w sali rozległ się huk, a wszystkie oczy skierowały się ku drzwiom. Tuż przed nimi stał wysoki chłopak z kapturem na głowie. Ten sam, którego spotkałam w kawiarni.
-Witam panie Jeon. Jednak do nas zagościłeś.- zwrócił się do niego starszy mężczyzna. Chłopak tylko prychnął coś pod nosem i zajął ostatnie miejsce obok mnie. Wyciągnął zeszyt i długopis, słuchając dalej wykładowcy. Kilka razy spojrzałam na jego nadgarstki, nie mogąc wymyślić, czemu to robił, jakie miał powody ku temu. Gdy kolejny raz chciałam spojrzeć tym razem na twarz chłopaka, nasze oczy się spotkały. Patrzyłam na głębie, jego tęczówek z uchylonymi ustami. On tylko popatrzył po mnie gniewnie i wrócił do notowania. Skarciłam się w myślach i poszłam w jego ślady.
~~
Gdy zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec lekcji, włożyłam wszystkie rzeczy do torebki i szybkim krokiem wyszłam z klasy. Obejrzałam się jeszcze za siebie i spostrzegłam czarnowłosego, który wciąż siedział nad książkami. Nie powiem, zaintrygował mnie. Wiedziałam, ze będę tego żałować, ale podeszłam do niego i sięgnęłam po książkę, którą właśnie czytał.
-„Tam gdzie spadają anioły” – przeczytałam na głos i spojrzałam na chłopaka. Wydawał się poirytowany, ale nie odpuszczałam.- Czytałam ją z milion razy. Bardzo ciekawa.- dodałam i oddałam mu jego własność. Popatrzył chwilę po mnie ze zdziwieniem, aż odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę drzwi.
-Też czytałem ją wiele razy.- usłyszałam tuż za uchem. Odwróciłam się i napotkałam ciemne oczy chłopaka.- Jestem Jungkook.
-Miło mi.- wyciągnęłam do niego rękę.- Jestem ____.
-Odprowadzę cię. Robi się późno.
-Nie ma takiej potrzeby, dziękuję.
-Nalegam.- odpowiedział z uśmiechem. Wpatrywałam się chwilę w jego czekoladowe oczy i  skinęłam głową. Wyszliśmy  wolnym krokiem z budynku i skierowaliśmy się w stronę mojego domu. Nie chciałam tam wracać, a chłopak chyba zauważył, że coś jest nie tak.
-Coś się stało?- zapytał zmartwiony. Odwróciłam głowę w inną stronę, by nie widział moich zaczerwienionych oczu.
-W sumie nie musimy jeszcze wracać. Może masz ochotę na kawę?
-O tej porze?- zaśmiałam się, a Jungkook chyba się zmieszał.- Chętnie.
Uśmiech pojawił się na twarzy chłopaka. Wziął mnie pod rękę i ruszyliśmy w stronę kawiarenki, którą już było widać. Nie odzywaliśmy się przez większość drogi, a kiedy dotarliśmy na miejsce otuliło nas ciepło bijące z grzejników. Oboje westchnęliśmy popijając kawę. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Dużo nas łączyło, a szczególnie miłość do książek. Nie wiem, czy oszalałam, ale chyba zaczęłam czuć coś do chłopaka. Wydawał się taki niedostępny, tajemniczy. Nie mogłam rozszyfrować jego wzroku. Wreszcie spojrzał na moje nadgarstki, które niewiele myśląc odsłoniłam. Widząc jego natarczywe spojrzenie, schyliłam głową w dół i gwałtownie zsunęłam rękawy bluzy. Zmieszałam się i wbiłam się w siedzenie fotela. Jungkook nie odrywał ode mnie oczu, a ja czułam się taka mała.
-Czemu to zrobiłaś?- zapytał wreszcie, a ja spojrzałam na jego gniewne spojrzenie. O co mu chodziło?
-Nie zrozumiałbyś.- szepnęłam i sięgnęłam po kurtkę. Chłopak jednak zatrzymał moją dłoń.
-Nigdzie nie pójdziesz, dopóki mi nie odpowiesz.- trzymał moją dłoń w silnym uścisku, aż jęknęłam z bólu. Westchnęłam i zaczęłam mu opowiadać moją historię. Zaczynając od śmierci mamy, przez uzależnienie, opuszczenie chłopaka, aż po alkoholizm ojca. Słuchał mnie uważnie z zaciśniętymi zębami. Wiele razy chciał mi przerwać, ale powstrzymywał się i dawał mi znak bym kontynuowała. Gdy skończyłam przymknął powieki, jakby się nad czymś zastanawiał.  Zebrała się we mnie odwaga, której nigdy w sobie nie miałam.
-A ty? Czemu to zrobiłeś.- Jungkook otworzył gwałtownie oczy i najpierw spojrzał na mnie gniewnym wzrokiem, jakby mówiącym, że to nie moja sprawa, ale trwał to tylko chwilę, bo zaraz po tym spojrzeniu, popatrzył na mnie smutno. Opuścił głowę w dół i wydawało mi się, że po policzku spłynęła mu łza.
-Zabiłem człowieka.- szepnął, ale usłyszałam go. Nie wiem czy to dobrze. Zaczęłam żałować, że zapytałam go o coś, czego być może nie chciał powiedzieć.- Też się teraz ode mnie odwrócisz?- dodał podnosząc głowę i spoglądając głęboko w moje oczy. Gula stanęła w moim gardle. Z całych sił próbowałam wydobyć z siebie głos, ale nie mogłam nic powiedzieć.
-Nie mam takiego zamiaru.- powiedziałam wreszcie, zgodnie z prawdą.- Każdy popełnia błędy. Świadomie, czy też nie. Ważne, żeby przyznać przed samym sobą, czy tego żałujesz.
Patrzył chwilę na mnie, jakby tocząc pewną wewnętrzną walkę. Jego przenikliwe spojrzenie zaczynało mnie peszyć, ale utrzymałam kontakt wzrokowy.
-Myślisz…- zamyślił się.- Myślisz, ze mógłbym być jeszcze kiedyś szczęśliwy?- zapytał z nadzieją.
-Zdecydowanie.- szepnęłam. Szkoda, że nie mogłam powiedzieć tego o sobie.


2 komentarze:

  1. To opowiadanie coraz bardziej mnie wciąga *^* Czekam na więcej z ogromną niecierpliwością, nawet jakbym miała to o trzeciej w nocy po nauce czytać - zrobię to *^*
    Jeju! Strasznie nie mogę doczekać się więcej!
    Życzę weny! Hwaiting!

    www.shakeupmyheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście ze Cie nie pobije za tak krótki rodzial bo to twoja sprawa jakiej on ma być długości. Rozumiem wena jest jest albo jej nie ma. Bardzo mnie zaciekawił ten rodzial oczywiście czekam na więcej wiem ze szkola teraz i wogl wiec pisz co jak będziesz miała czas nic na siłę. Buziaki 😘 Życzę weny! Hwaiting!

    OdpowiedzUsuń