poniedziałek, 28 września 2015

Jungkook - Na granicy 3/4



Cóż....nie mam nic na swoje usprawiedliwienie poza brakiem czasu i weny. Zepsułam to i bardzo przepraszam. Mam coraz mniej czasu i weny, co mnie dobija. Scenariusze pojawiają się dużo rzadziej i to mnie niepokoi. Będziemy się jednak starać, by pojawiały się wystarczająco często.
Scenariusz dla Andżelika stepien

Parring: TY&JUNGKOOK
Rodzaj: Częściowe, smutne


Siedzieliśmy jeszcze chwilę, a gdy zaczynało się ściemniać, wyszliśmy w kierunku mojego domu. Dalej nie miałam ochoty tam wracać. Rozglądałam się wokół, by szukać jakiegoś ratunku. Spoglądałam na podświetlane lampą drzewa. Na lśniące krople deszczu, które spoczywały na ławkach. Wiedziałam, że dostanie mi się za sprzeciwienie się ojcu. Spuściłam głowę w dół i przystanęłam. Patrzyłam na swoje odbicie w kałuży. Jeszcze bardziej nienawidziłam siebie. Czułam na sobie wzrok chłopaka, więc uniosłam wzrok. Źrenice moich oczu automatycznie się powiększyły, a oddech stał się szybszy. Za plecami Jungkooka stał mój ojciec. Patrzył na mnie morderczym spojrzeniem, zaciskając usta w wąską linię.
-Co ty tu robisz?!- krzyknął mężczyzna tak głośno, że aż podskoczyłam. Jungkook odwrócił głowę i spojrzał na mojego tatę. Kook był od niego o głowę wyższy, a na jego twarzy malowało się zdziwienie pomieszane z gniewem. Obrócił całe swoje ciało w kierunku mężczyzny i przyglądał się chwilę to mi to mojemu ojcu, aż wreszcie zabrał głos.
-Czemu pan się tak do niej odzywa?- zapytał twardym głosem. Przeszły mnie ciarki, gdy zobaczyłam wyraz twarzy pięćdziesięciolatka. Zaśmiał się i popchnął chłopaka na bok, podchodząc do mnie coraz bliżej. Jungkook rzucił się na niego i zaczął zadawać mu ciosy w brzuch. Gdy mężczyzna upadł począł bić go po twarzy. Pięści młodszego rozcięły wargę mężczyzny. Pomimo to nie przestawał zadawać mu bólu. Stałam jak sparaliżowana. Ocknęłam się dopiero wtedy, gdy ojciec zaczął pluć krwią. Próbowałam odciągnąć Jungkooka, ale był zdecydowanie silniejszy.
-Jungkook przestań! Proszę.- odezwałam się, czując bezsilność jaka mnie ogarnęła. Ręka chłopaka zatrzymała się w połowie drogi. Klęczał tak chwilę nad bezwładnym ciałem mojego ojca. Mimo wszystko nim był i nic tego nie zmieni. Kookie wstał i patrzył na niego przez moment, po czym spojrzał na mnie. W jego oczach malował się ból. Mimo swojego wieku, wyglądał jak bezbronne dziecko, które boi się otoczenia. Podeszłam do niego i objęłam go mocno. Chłopak odwzajemnił gest i zaczął szlochać w moje ramię. Głaskałam go po plecach, by go uspokoić, ale chłopak płakał dalej. Samotna łza słynęła także po moim policzku. Zawsze płakałam, gdy widziałam cierpienie innej osoby. Byłam na tyle wrażliwa i tym razem. Po kilku minutach chłopak odsunął się ode mnie i dalej ze spuszczoną głową zaczął podążać w głąb parku. Ruszyłam za nim. Patrzyłam na plecy chłopaka. Wydawał się taki wystraszony. Jego ramiona unosiły się raz po raz, gdy pociągał nosem. Mimo to, był naprawdę przystojny.
-Kookie.- spiął się, gdy wypowiedziałam zdrobniale jego imię. Od razu przeprosiłam, ale chłopak tylko się uśmiechnął, ukazując rządek lśniących zębów. Serce zabiło m szybciej, gdy tylko usłyszałam jego śmiech. W tamtym momencie ciepło rozeszło się po moim ciele.
-To ja przepraszam. Znowu mogłem doprowadzić do tragedii.- odezwał się, a ja przystanęłam.
-Przyznam, że należało mu się, ale nie aż tak.
-Wiem.- posmutniał.- Kim on jest?
Zastanowiłam się przez chwilę. Nie wiedziałam, czy chcę mu to mówić, ale w końcu uległam potrzebie wygadania się komuś. Za długo dusiłam w sobie to wszystko, przez co było mi przykro.
-To mój ojciec.- odpowiedziałam krótko, a Jungkook spojrzał na mnie swoimi ciemnymi oczami. Cierpiał. Widziałam to.
-Nawet nie wiem jak cię przepraszać. Nie wiedziałem. Myślałem, że chce ci zrobić krzywdę.- zatrzymał się, by zaczerpnąć powietrza.
-Bo prawdopodobnie chciał. Dziś rano strasznie się na mnie zdenerwował i już wtedy narobił mi siniaków.- podciągnęłam bluzkę, ukazując tym samym siniaki na brzuchu. Tuż obok nich widniało znamię w kształcie serca.
-Co to?- zapytał gdy je dostrzegł. Uśmiechnęłam się.
-To moje znamię. Identyczne ma mój brat, ale nie wiem gdzie on teraz jest.- posmutniałam na wspomnienie o moim bracie.- Był ode mnie o kilka lat starszy. Wiele razy opowiadał mi, że gdy mama mnie urodziła, lekarze dawali mi tylko kilka godzin życia. Opowiadał o tym jak się nie poddawałam i od tamtego czasu w ogóle nie chorowałam. Mówił, że byłam bardzo silna i już wtedy wiedział, że nie dam sobie w kaszę dmuchać, a gdy będą jakieś problemy to postawię na swoim. Później zniknął. Miałam wtedy dwanaście lat i nie wiem gdzie jest, ale wiem że żyje i to mnie podtrzymuje na duchu. Już jako dzieci mieliśmy taką więź jaką obdarzeni są bliźniacy i tak właśnie się zachowywaliśmy. Jako jedyny o mnie dbał.- urwałam na chwilę, aby pociągnąć nosem i wtedy zorientowałam się, że płaczę. Otarłam pospiesznie łzy i spojrzałam na Jungkooka. Patrzył na mnie uważnie, jakby się nad czymś zastanawiając.
-Zapytałem o znamię, bo już kiedyś podobne widziałem.- powiedział, a moje serce na chwilę przestało bić.- Wydaje mi się, że wiem gdzie jest twój brat.
Moja twarz nagle przybrała inny wyraz. Byłam zaskoczona, przerażona i szczęśliwa.
-Jak to?- szepnęłam przyglądając się chłopakowi. Stałam jak sparaliżowana nie widząc co ze sobą zrobić. Z jednej strony chciałam spotkać mojego brata. Wyżalić mu się i przytulić jak kiedyś. Ale pozostawało jeszcze jedno. Czy on chciał spotkać mnie.
-Chodź. Zabiorę cię do niego.- powiedział i pociągnął mnie za sobą. Szliśmy w milczeniu przez kilka minut. Jungkook dalej trzymał mocno moją dłoń, jakby bojąc się, że ją wyrwę. Podążałam za nim ze spuszczoną głową, ale gdy usłyszałam głośny szelest, wydobywający się z lasu, podniosłam głowę w górę i zaczęłam się rozglądać. Chłopak zatrzymał się i poszedł w moje ślady, rozglądając się i wytężając swoje zmysły.
-Jungkook.- odezwał się zachrypnięty głos. Po moim ciele przeszedł dreszcz.
-Cholera.- szepnął chłopak i ruszył się do biegu dalej trzymając moją dłoń. Biegłam ile sił w nogach.
-Musimy uciekać, ___.- wydyszał.- Inaczej zginiemy.

1 komentarz:

  1. Mówiłam Ci żebyś nie trudziła i wymagała tak wiele od siebie jesli nie możesz skończyć tego rozdziału to nie przemęczaj sie ja rozumiem ze jest szkola i w ogóle nie ma weny wiec nie wysilaj sie tak jesli naprawde. Jesli czujesz ze nie masz weny to nie musisz tego tak szybko pisac ja mogę poczekać ile trzeba :). Wena albo jest albo jej nie ma ;) Co do rozdziału to był mega jestem bardzo Ciekawa kto sie okaże być moim bratem ? Cuz dowiem sie dopiero w kolejnym rozdziale no trudno. Weny !!! ♥ pozdrawiam serdecznie <3

    OdpowiedzUsuń