poniedziałek, 24 sierpnia 2015

V - Fotografia





No i już trzeci scenariusz z V na tym blogu!
Mam nadzieję że go polubisz ^^
Scenariusz dla: Dennuś Styles 


Parring:TY&TAEHYUNG
Rodzaj:Normalny




Biegłam, dysząc ze zmęczenia za rozbawionym Taehyungiem, który uciekał przede mną. Bawiliśmy się w berka. W pewnym momencie, przyspieszyłam z całych sił i koniuszkami palców dotknęłam jego pleców. W jednej chwili ten odwrócił się, i role się zamieniły. Teraz ja próbowałam wytężyć mięśnie, by tylko mnie nie dotknął. Nie chciałam przegrać, ale ledwo żyłam. Z trudem oddychałam i czułam, że mięśnie mnie palą. Zwalniałam, aż poczułam mocne uderzenie w ramię. Zabolało, więc upadałam na trawę. Taehyung uciekał dalej, ale kiedy się odwrócił, uśmiech zszedł mu z twarzy. Leżałam na ziemi, i trzymałam się za bolące ramię. Zbyt mocno mnie uderzył, i do tego byłam śmiertelnie wykończona. 

-Co się stało? ____! - podbiegł do mnie i uklęknął obok mojej klatki piersiowej. 

-Nic, po prostu jestem zmęczona. - oddychałam szybko, biorąc bardzo duże wdechy.

-Za mocno cię uderzyłem, przepraszam. - spuścił wzrok i popatrzył na moją obolałą rękę. 

-Tak, boli. - łza spłynęła mi po policzku. Kiedy to zobaczył, na jego twarzy szybko pojawił się strach. 

-Może lepiej zaprowadzę cię do domu. 

-Nie, nie trzeba! Poradzę sobie. 

-Ale ____, masz dopiero 6 lat! Musisz to pokazać mamie! 

-A ty masz 7, i co? - zbulwersowałam się lekko. 

-I to, że nie zostawię cię samej. No już, wstawaj. 

Wyciągnął w moją stronę dłoń, a ja po chwili wahania przyjęłam jego pomoc. Wstałam, i skierowaliśmy się w stronę mojego domu. Kiedy byliśmy już niedaleko celu, przyspieszyłam, a ten szedł za mną. Po kilku minutach poczułam dłoń na ramieniu. Tae odwrócił mnie i delikatnie pocałował w usta. Jest wargi byłe ciepłe i miękkie, ale ja zaskoczona gestem przyjaciela odskoczyłam i jeszcze bardziej się na niego zdenerwowałam. 

-Co to miało znaczyć!? - przejechałam opuszkami palców po swoich ustach. 

-To tylko...całus! Na zagojenie rany. - uśmiechnął się nieśmiało, a ja odwróciłam się i pobiegłam do domu jak najszybciej. 


~kilkanaście lat później~ 



Wczesnym rankiem wstałam ociężale z wielkiego łóżka, i skierowałam się w stronę okien. Odsłoniłam żaluzje, a moje oczy przywitały promienie słońca. Przeciągnęłam się i nadal zaspana poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kawę i usiadłam przy stoliku. Siedziałam chwilę w ciszy popijając mój 'napój Bogów'. Stwierdziłam potem, że pójdę sprawdzić pocztę. Tak więc zrobiłam, ubierając stare, czarne trampki. Przywitałam kilku sąsiadów, idąc nadal w piżamie, osiedlową uliczką. Otworzyłam skrytkę pocztową, po czym zauważyłam list polecony. Rzadko ktoś do mnie pisał listem, więc trochę mnie to zdziwiło. Wróciłam do domu i nie mogąc się doczekać usiadłam na kanapie, po czym otworzyłam list. Od razu zobaczyłam, że napisała go do mnie moja mama. Mieszkała dość daleko stąd. List był zaproszeniem, którego nie mogłam nie przyjąć. Zaplanowałam, że za kilka dni się do niej wybiorę. 
Kiedy już nastał dzień, w którym miałam odwiedzić swoją matkę, wstałam bardzo wcześnie i zaczęłam się szykować. Nie mogłam stracić ani minuty. Po godzinie weszłam do samochodu i ruszyłam. Podczas jazdy zastanawiałam się, o czym będziemy rozmawiać, czy mama będzie na mnie zła, za to że jej nie odwiedzałam? Czy wszystko u niej dobrze? Jednak mimo tych dręczących mnie pytań podróż szybko minęła, i po dwóch godzinach znalazłam się na osiedlu, zamieszkałym przez moją rodzicielkę. Zaparkowałam przy wjeździe do domu, w którym się wychowałam i rozglądając się jeszcze po podwórku, w poszukiwaniu jakichkolwiek wspomnień, wolno skierowałam się w stronę drzwi wejściowych. Od razu przywitałam się tam z mamą. Przytuliłam ją mocno. Poczułam jej zapach, przy którym spędziłam tak dużą i najważniejszą część mojego życia. Zaprosiła mnie do środka. Obie nie mogłyśmy przestać cieszyć się, że w końcu się widzimy. Usiadłyśmy na fotelach, między nami stał elegancki stolik na kawę. 

-Nawet nie wiesz jak bardzo cieszę się, że przyjechałaś. Nie widziałam cię tak dawno...

-Bardzo za tobą tęskniłam, mamo. Jednak nie mogłam tak po prostu pojechać. Byłam bardzo zajęta. Wiesz, praca i te sprawy. Lepiej mów co u ciebie! 

-U mnie? Wszystko w porządku. 

Rozmowa toczyła się całe wieki, od spraw codziennych, życiowych, miłosnych, aż po wspomnienia z dzieciństwa. 

-Pamiętam, jak byłaś taka mała. Miałaś tylu przyjaciół wokół siebie. Zawsze przyciągałaś uwagę innych. Lubiłaś być w centrum uwagi. 

-To chyba nie zniknęło. - zaśmiałaś się cicho, a mama odwzajemniła gest. 

Wstała, i sięgnęła po wielki, czarny album z szafki. Usiadła obok mnie, a następnie otworzyła zbiór zdjęć. Zobaczyłam dziesiątki fotografii, na każdej byłam ja. Na jednej z mamą, na drugiej z tatą, a na trzeciej z kolei z przyjaciółmi. Kiedy tak przewracałam strony, jedno zdjęcie przykuło moją uwagę. Wszystkich z ludzi na zdjęciach potrafiłam sobie przypomnieć, ale z jednym chłopcem miałam problem. Siedzieliśmy razem na jednym fotelu, jedząc lody. Wydawało mi się, że nigdy kogoś takiego nie znałam, poprosiłam więc mamę, by jakoś wyjaśniła mi tę sprawę. 

-To był Taehyung. Dziwne, że go nie pamiętasz. Spędziliście razem naprawdę dużo czasu. Bardzo go lubiłaś, był twoim najlepszym przyjacielem. Ostatnio słyszałam coś, że przeprowadził się tutaj niedaleko mnie. - słysząc ostatnie zdanie, otworzyłam szeroko oczy, pragnąc spotkać Taehyunga. 

-Wiesz może coś więcej o tym, gdzie mieszka? 

-Niestety, dokładnego adresu nie znam, ale chyba mam numer do jego mamy. - mówiąc to, ponownie wstała i sięgnęła po swój notesik w którym zapisywała wszystkie numery. Mogłaby z tego zrobić książkę telefoniczną. 

Po dokładnym przekartkowaniu prawie całego zbioru, znalazłam ten prawidłowy numer. Pożegnałam się z mamą i będąc już w samochodzie, zadzwoniłam. Odebrała starsza pani, mniej więcej w wieku mojej mamy. Przedstawiłam się kobiecie, i powiedziałam, że w dzieciństwie przyjaźniłam się z jej synem. Po kilkusekundowym milczeniu, kobieta potwierdziła, że mnie pamięta i bardzo szybko zaprosiła mnie do swojego domu. 
Odwiedziłam ją jeszcze tego samego dnia, i po dłuższej rozmowie dosłownie o wszystkim, poprosiłam ją o adres Taehyunga. Wyjaśniłam, że bardzo chciałabym go zobaczyć. Powiedziałam, że byłam dzisiaj u swojej mamy, widziałam zdjęcie, na którym byłam razem z nim i niestety go nie pamiętam. Bardzo chciałabym odnowić naszą znajomość. Kobieta podała mi adres swojego syna. 
Późnym wieczorem dotarłam na miejsce. Zapukałam do drzwi. Serce waliło mi jak oszalałe, próbowałam usłyszeć kroki za drzwiami, ale nie udało mi się to. W pewnym momencie drzwi otwarł mi dobrze zbudowany, przystojny brunet o ciemnych oczach. Uśmiechnęłam się do niego, a ten popatrzył na mnie jak na dziwaczkę. 

-Kim jesteś? - zapytał, nadal robiąc głupkowate miny. 

-_____. Byłam twoją przyjaciółką w dzieciństwie. 

-Taa...na pewno. Nie nabiorę się na to. Pewnie jesteś jakąś złodziejką, albo coś. 

-Nie, mówię naprawdę. Byłam dzisiaj u swojej mamy. Przeglądam swoje stare zdjęcia. Na jednym z nich był ze mną mały chłopiec, nie mogłam przypomnieć sobie kto to był, mama powiedziała mi że to ty. Dostałam od niej numer do twojej, i dzięki niej znalazłam ciebie...mam nadzieję, że to ty. 

-Ale po co mnie szukałaś? - podrapał się po głowie. 

-Tak jakoś...chyba chciałabym odnowić naszą przyjaźń. Wiem, że to nie będzie tak ot z dnia na dzień, ale myślę, że fajnie byłoby się poznać.  - uśmiechnęłam się do niego słodko. 

-Wejdź.

Wpuścił mnie do swojego bogatego królestwa, a ja nie mogłam oprzeć się, by rozłożyć się na czarnej, skórzane sofie, która stała tuż naprzeciw wielkiego, plazmowego telewizora. 

-Aleś ty bogaty. - zaśmiałam się. 

-Może trochę. Herbaty, kawy? 

-Nie, dziękuję. - na te słowa przysiadł się obok mnie. 

-Pamiętasz mnie? - zapytałam cicho. 

-Nie do końca. Mama kiedyś mówiła mi, że miałem jakąś fajną przyjaciółkę w dzieciństwie, ale nie byłem aż tak zdesperowany, żeby szukać jej po całej Korei. - zaśmiał się, wbijając palec w mój brzuch. 

-Aigoo~ Nie byłam zdesperowana! 

-Zostańmy przyjaciółmi. Ot tak. Z dnia na dzień. - powiedział, biorąc mnie za rękę. - Nie chce mi się czekać aż tak długo, żeby cię bliżej poznać. 

-Okej. - Uśmiechnęłam się. 


2 komentarze: