Chciałabym podziękować Ci, za kolejne zamówienie, nawet nie wiesz jak bardzo pisanie dla kogoś sprawia nam przyjemność. Mam nadzieję, że będziesz tego bloga odwiedzać częściej :)
Scenariusz dla Sooyoung ★
Parring: TY&JIN
Rodzaj: Normalny
Seokjin to mój chłopak. Chodzimy razem od kilku miesięcy i myślę że nasz związek przetrwa długo. Jednak od kilku dni coś jest nie tak.
Zadzwoniłam do niego trzeci raz, a po czwartym sygnale odebrał.
- Czemu nie odbierasz moich telefonów? - zapytałam, będąc na skraju wytrzymałości. Próbowałam zachować spokój i wyjaśnić tę sytuację.
-Przepraszam, jestem naprawdę zajęty. Mam do załatwienia dużo rzeczy na mieście.
-Kim Seokjin. Czy myślisz, że fakt, iż ze mną nie mieszkasz ułatwia ci okłamywanie mnie?
-____, mówię prawdę. Nie mogę teraz rozmawiać!
-Powiedz mi chociaż, kiedy znowu się zobaczymy! Tęsknię za tobą, naprawdę bardzo tęsknię.
-Ja też tęsknię, ale nie wiem. Mam teraz dużo na głowie...za dużo tego wszystkiego. - słyszałam jak załamał mu się głos, czułam jego bezsilność.
Dałam mu spokój, rozłączyłam się bez pożegnania. Byłam zła i na siebie, i na niego. Byłam też smutna. Odebrał mój telefon pierwszy raz od kilku dni, na dodatek nawet nie powiedział że mnie kocha. Nic. Liczy się tylko to co on ma na głowie. Powoli zaczynałam mieć dość takiego związku. Przeżyliśmy tak dużo, przeszliśmy tak długą drogę pełną wzlotów i upadków i nagle teraz to ma się skończyć? Nie mogę stracić nadziei, nie mogę się poddać. To nie w moim stylu. Choćbym miała paść na twarz, będę o niego walczyć.
Mieszkałam ze swoją mamą, gdyż mój tata odszedł od nas gdy miałam 12 lat. Nie zostawił po sobie nic. Zranił serce mojej matki, a tym samym moje. Twierdził, że będąc alkoholikiem, i tak będzie nas ranił, nawet jeszcze bardziej.
Był wieczór, kiedy leżałam na łóżku w swoim pokoju. Zaczęłam dzwonić do swojego chłopaka, którego nie mogę nazwać mężczyzną. O dziwo, odebrał po pierwszym razie.
-Kochanie?
-_____...
-Nie, nie mów nic. Posłuchaj mnie chociaż raz od tych kilku dni. - urwałam, bo łzy napłynęły mi do oczu. Wstałam i zaczęłam przechadzać się po pokoju - Od kilku dni ignorujesz mnie. Nie jesteś w stanie nawet wyobrazić sobie co czuję. Nie wiesz, jak bardzo za tobą tęsknię, nie wiesz jak bardzo cię kocham. Martwię się o ciebie. Nigdy wcześniej nie byłeś taki zimny. Jak tak dalej będzie, na prawdę będę musiała skończyć. Nie chcę się potem na tobie zawieść.
-Nie, proszę...tylko nie to. Nie mogę powiedzieć ci, co się dzieje. Nie wiem...może za kilka dni będę w stanie się z tobą spotkać, a może to potrwać trochę dłużej...- jego głos ucichł. Usłyszałam cichy szloch, po czym rozłączyłam się. Zaczęłam płakać, mocno.
Następnego ranka zdecydowałam się porozmawiać z którymś z jego kolegów. Myślę, że to dobre źródło informacji. Poszłam więc spotkać się z Taehyungiem, który był najlepszym przyjacielem Seokjina. Uraczył mnie kawą, po czym usiedliśmy oboje na kanapie.
-Wiesz coś może na temat Seokjina?
Spojrzał w dół, wziął głęboki oddech, po czym odłożył kawę na stolik.
-Nie chce się z tobą spotkać, tak?
-Tak się składa, że tak...co z nim?
-Nie będę owijał w bawełnę, jego mama zmarła ostatnio w jego domu. Wykryto u niej raka. Po tym incydencie zamknął się w sobie i nigdzie nie wychodził, z nikim nie rozmawiał. Tylko mi udało się wyciągnąć z niego tę informację.
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć, zabrakło mi tchu. Miałam sucho w buzi, więc wzięłam łyk kawy i odłożyłam kubek na stolik. Zdołałam tylko podziękować za informację. Wyszłam z jego domu, i skierowałam się w stronę swojego. Przez całą drogę myślałam, że on tak na prawdę po prostu cierpi. Cierpi bardziej niż ja. A ja, głupia wymagałam od niego, żeby zwrócił na mnie uwagę. Postąpiłam źle. Dam mu spokój, dam mu czas by to wszystko przemyślał, żeby się z tym pogodził. Na prawdę mu współczuję. Został mu tylko tata, z którym i tak nie widuje się tak często.
Przez następne kilka dni strasznie nudziło mi się w domu. Kiedy tylko ktoś do mnie dzwonił, szybko podbiegałam do telefonu, z nadzieją że to on. Jednak tak się nie stało. Codziennie czekałam, aż napisze, zadzwoni, przyjdzie pod mój dom, gotów by wyjaśnić mi całą tę sytuację, żeby się ze mną spotkać, dotknąć mojej dłoni, policzka, tak jak zawsze to robi przy krótkim i słodkim pocałunku. Chcę znowu poczuć te jego miękkie, ciepłe i cudowne usta, poczuć jego męską, rozpaloną dłoń na moim ciele. Tęskniłam za tym, jak za niczym innym. Minuty, godziny i dni mijały. Nagle zadzwonił. Widziałam jego imię. Nacisnęłam zieloną słuchawkę na ekranie i przyłożyłam telefon do ucha. Milczałam, on też.
-____, musimy się spotkać. Brakuje mi ciebie. - zaczął.
-Dobrze.
-Przyjdę dzisiaj po ciebie. Czekaj na mnie, Kocham cię.
Rozłączył się. Napięta rozmowa, to coś czego nienawidzę. Mam nadzieję, że nasze spotkanie nie będzie tak wyglądało. Przebrałam się, zrobiłam makijaż i zaczęłam z niecierpliwością czekać na Seokjina. Po kilku minutach dzwonek do drzwi zadzwonił. Otworzyłam je, po czym zobaczyłam dokładną sylwetkę najlepszego chłopaka na świecie. Rzuciłam mu się na ramiona, a ten mocno mnie objął. Czułam się, jakbym w tej chwili obejmowała cały swój świat. Nic, oprócz niego się nie liczyło. Poszliśmy dalej, na krótki spacer. Zaczął mi się tłumaczyć.
-Chcesz wiedzieć co się działo? No pewnie, że chcesz. Więc mówię od razu. Moja mama umarła. Zemdlała w domu. Zadzwoniłem po karetkę, przyjechali, pojechałem z nimi do szpitala, a po kilku godzinach badań, wykryli u niej raka. Dali jej zaledwie kilka dni życia. Codziennie byłem u niej w szpitalu, nie mogłem spać. Codziennie powtarzałem jej jak bardzo ją kocham, bo to, co zrobiłem dla niej wcześniej wydawało mi się być za mało. Uświadomiłem sobie, dopiero teraz, kiedy ją straciłem, jak wiele dla mnie znaczyła. Przepraszam, że tak bardzo cię zaniedbywałem, ale sama widzisz. Byłem załamany. Totalnie, przejmowałem się tylko sobą, nie zauważałem świata zewnętrznego poza nią, a kiedy już umarła stałem się cholernym egoistą. Mam nadzieję że mi...
Przerwałam mu, przyciągając jego twarz do swojej i złączając nasze usta w jedną całość. Pragnęłam tego teraz najbardziej. Miał to być znak, którym wyraziłam to, że mu wybaczam to, że bardzo go kocham, i to, że go potrzebuję. Poczułam ciepło na swoich ustach, którego tak dawno nie czułam. Nie był to specjalnie namiętny pocałunek. Jednak był jedyny w swoim rodzaju. Było mi go tak brak. Jego całego. Seokjina. A teraz on, w czystej postaci znajdował się obok mnie, i stanowił dla mnie podporę.

Kocham Was!
OdpowiedzUsuńŚwietny scenariusz ^.^ Lecę zamówić kolejny aż będziecie mnie miały dosyć
* HUG * od Sooyoung i oczywiście życzę weny :)
@bubblegirlxoxo
Dziękujemy! Miałybyśmy Cię mieć dosyć? Zapomnij ;3
UsuńBardzo miło mi to słyszeć ^.^
UsuńŚmierć bliskiej nam osoby to naprawdę bolesne przeżycie, jednak właśnie przyjaciele, druga połówka, rodzina są w stanie nam pomóc w tych trudnych chwilach. Temat, chociaż z początku wydawał się błahy, a bohaterka egoistyczna, to w dalszym ciągu można zobaczyć pewną zmianę. Takie przeżycia albo zbliżają ludzi do siebie, albo też na odwrót. (Doszukuje się spraw psychologicznych, więc można zignorować xD)
OdpowiedzUsuńOgólnie rzecz biorąc, bardzo ciekawy scenariusz.
P.S z ortografią raczej problemów nie mam, już prędzej ze składnią i stylistyką, która leży i kwiczy. xD
Ahh taak, zgadzam się z tobą (próbowałam napisać coś mądrego, nie da rady...), tak czy inaczej...miło mi to słyszeć :)
UsuńA co do ostatniej części: Z moją jest jeszcze gorzej :'))