wtorek, 28 lipca 2015

J-Hope - Nadzieja umiera ostatnia




 
Już na wstępie przepraszam, że jest taki krótki....i smutny.
Scenariusz dla Sooyoung 
 
 
Parring: TY&J-HOPE
Rodzaj: Smutne
 


 
- ___!- wołał mnie Hobi, gdy wychodziłam spod prysznica.
-Idę!- krzyknęłam, wycierając się ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę pokoju, w którym przebywał chłopak. Uchyliłam lekko drzwi i wystawiłam za nie głowę.
-Tak?- zapytałam, uśmiechając się do chłopaka. –Wołałeś mnie.
- Chodź do mnie.- poprosił chłopak kiedy zaczął się do mnie zbliżać.
Stanęłam przed nim, po czym ten objął mnie w pasie rękoma. Schylił swoją głowę w stronę mojej. Nasze twarze dzieliły ledwie centymetry.
-Kochasz mnie?
-Oczywiście że tak, czemu pytasz?
-Po prostu chcę być pewien.
Musnął moje czoło swoimi miękkimi i ciepłymi wargami, po czym delikatnie popchnął mnie na łóżko. Zaczął mnie łaskotać i robić malinki na moim ciele. Zaczęłam chichotać gdy ten chwycił za moje stopy. Podniosłam się do siadu i ujęłam jego twarz w dłonie.
-Nie opuścisz mnie?- zapytałam patrząc w jego czekoladowe oczy.
-Nigdy.- powiedział i pocałował mnie namiętnie w usta. Rozmawialiśmy przez kilka dobrych godzin, śmialiśmy się i oglądnęliśmy kilka filmów, komentując przy tym złą grę aktorską. Koło 3 nad ranem położyliśmy się na łóżku i patrzyliśmy sobie w oczy, po czym tak trwając, zasnęliśmy.
Kiedy się obudziłam, Hoseoka nie było już przy mnie. Zeszłam po schodach do kuchni i nalałam sobie ciepłej herbaty. Siedziałam chwilę pogrążając się w marzeniach, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Słuchałam uważnie głosu po drugiej stronie słuchawki i wybiegłam z mieszkania. Głos nakierował mnie w stronę wytwórni. Tuż przy wejściu zobaczyłam karetkę i zgromadzonych wokół niej ludzi. Gdy tylko zobaczyłam lidera zespołu od razu podbiegłam do niego.
-Co jest?- zapytałam zdyszana.
-Nie wiedzą. Jedni uważają, że to zwykłe przemęczenie, drudzy, że poważna choroba.-  powiedział na jednym wdechu.
-Gdzie go zabierają?- zapytałam, gdy karetka zaczęła się oddalać.
-Do szpitala niedaleko stąd.- odpowiedział chłopak, a ja zaczęłam biec w stronę ich vana.
-Zawieź mnie tam.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu. Próbowałam dostać się do pokoju, w którym leżał Hoseok, ale nie chcieli mnie wpuścić.
-To mój chłopak, o którego się martwię. Czy tak trudno to zrozumieć?- zapytałam kobiety w recepcji, z którą kłóciłam się już kilka godzin.
- A czy trudno zrozumieć, że nie mam pewności kim pani jest?
-Jestem jego dziewczyną!- i tak w kółko. Próbowałam się dostać do niego przez kilka tygodni. Przychodziłam codziennie, by na nowo prosić o zgodę. Nawet nie wiedziałam co mu jest. Byłam zdesperowana. Zadzwoniłam do Jimina, który jako jedyny odebrał ode mnie telefon.
-Jimin! Jak Boga kocham pozabijam was!- krzyknęłam do słuchawki.- Co z nim?
-___....dali mu kilka dni życia.- powiedział i rozpłakał się. Zamurowało mnie. Czułam się taka bezsilna.
-Załatw mi wejście.- powiedziałam i rozłączyłam się, by nie słyszał jak płaczę. Udałam się w stronę szpitala i gdy tylko weszłam zobaczyłam Jimina przy recepcji.
-Chodź, ____.- zwrócił się do mnie. Wystawiłabym tej kobiecie język, ale nie miałam na to nastroju. Weszłam do pokoju, w którym przebywał Hoseok. Popatrzyłam na jego bladą twarz. Jego przymknięte oczy o siwym kolorze sprawiły, że z moich oczu wydobyły się łzy. Podbiegłam do chłopaka i zaczęłam szlochać w jego ramię.
-Ej, przestań.- powiedział siląc się na uśmiech. Spojrzałam na niego i zbliżyłam swoje usta do jego. Jego wargi, zmieszane z słonym smakiem łez sprawiały, że nie potrafiłam ich powstrzymywać. Hobi przerwał pocałunek i popatrzył w moje oczy.
- To jeszcze nie koniec ____. Weźmiemy ślub i będziemy mieć małe Hoseoki.- zaśmiał się słabo.
-Pabo.- powiedziałam i szturchnęłam go lekko w ramię, na którym wcześniej leżałam. – Nie poddawaj się.
-Ja? Twoja nadzieja? Nie ma szans.- szepnął - Zostań ze mną.
-Zawsze.- złączyłam jego dłoń ze swoją, a ten lekko ją ścisnął. Siedzieliśmy tak wpatrując się w siebie i uśmiechając od czasu do czasu. Wyszeptaliśmy z milion razy ciche „Kocham cię” i tuliliśmy się do siebie. Nie przestawaliśmy oboje płakać.
-Wiesz, że cię kocham?- zapytał.
-Wiem, a ja ciebie.- zaśmialiśmy się.
-___?
-Tak?
-Pamiętaj o mnie.- powiedział, a w sercu poczułam ukłucie.
-Zawsze.- powiedziałam i cmoknęłam go w nos. Popatrzyłam na niego uważniej.- Nie mogłabym zapomnieć o swojej nadziei.
-Tak. Ale nadzieja podobno umiera ostatnia. Będę wyjątkiem.- powiedział zachrypniętym głosem.- To chyba koniec. – dodał.
-Kocham cię, Jung Hoseok.
-Kocham cię, ___. Bądź silna.- powiedział ostatkiem sił złączając nasze usta. Te ciepłe usta po chwili stały się lodowate. Wylałam ostatnie łzy kładąc moje czoło na jego ramieniu.

7 komentarzy:

  1. Omo! Bardzo mi się podoba i oczywiście chciałabym podziękować :)
    No smutas ale taki "dobry" i uroczy! Pierwszy raz w życiu wzruszyłam się czytając scenariusz.
    Genialny! Życzę weny i może jeszcze coś zamówię ^.^
    @bubblegirlxoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo! Myślałam już, że Ci się nie spodoba ;((
      Bardzo proszę, zamawiaj ;)

      Usuń
  2. Hahahaha ten sam tytuł co w moim opowiadaniu xD A-ale przy twoim się popłakałam </3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam! Przeglądam sobie tak Twojego bloga i nagle "Łoooo" hahaha ;D

      Usuń
  3. Uwielbiam smutne opowiadania i ten również mi się spodobał ;w;
    Dodałabym jeszcze więcej opisów do zdarzeń i byłoby jeszcze lepiej ^^
    Pozdrawiam i życzę weny! Oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba. *o* Pracuję właśnie nad opisami, które nie chcą jakoś wychodzić :/ Będę się starać! ;)

      Usuń
  4. Vampires in the Enchanted Castle casino - FilmFileEurope
    Vampires in the Enchanted Castle Casino. kadangpintar Vampires in the Enchanted Castle Casino. Vampires worrione in sol.edu.kg the Enchanted Castle Casino. Vampires filmfileeurope.com in the gri-go.com Enchanted Castle Casino. Vampires in the Enchanted

    OdpowiedzUsuń