Tak więc oto ostatni rozdział scenariusza. Moja nieobecność była dość długa, ale chciałam wrócić z czymś dobrym. W najbliższym czasie wynagrodzę to, że tyle czasu mnie nie było, obiecuję.
Scenariusz dla Andżelika stepien
Parring: TY&JUNGKOOK
Rodzaj: Częściowe, smutne
Rodzaj: Częściowe, smutne
Biegliśmy tak kilka minut, a w mojej głowie pojawiało się tysiące pytań.
Dlaczego ci ludzie chcieliby nas zabić? Skąd Jungkook ich zna? I najważniejsze
co działo się z moim bratem przez te wszystkie lata?
-Wszystko w porządku?- wyrwał mnie z zamyślenia głos chłopaka.
-Tak.- wyksztusiłam tylko. Kolejną część drogi przeszliśmy w milczeniu.
Rozglądałam się wokół, zastanawiając się gdzie ja tak właściwie jestem. Dopiero
po chwili dotarło do mnie, że zmierzamy w kierunku mojego domu. Domu, w którym
przebywa teraz prawdopodobnie mój pijany ojciec. Po moim ciele przebiegły
dreszcze. Czułam jak obejmują całe moje ciało, paraliżując mnie od stóp do
głów. Gwałtownie się zatrzymałam, wbijając wzrok w ziemię.
-___?- dobiegł do mnie głos Jungkooka, który znajdował się kilka kroków
dalej. Dosłownie czułam jego przeszywający wzrok.- Stało się coś?
Usłyszałam troskę w jego głosie. Lecz nie potrafiłam zmusić ciała do ruchu, lub
choć głowy, by spojrzeć w jego oczy. Oczy, które pokochałam. Które skrywają
emocje, jakich jeszcze nie widziałam. Opowiadają własną historię, skrywając
ból, cierpienie, ale także przebłyski szczęścia i radości. Ciemna barwa tego
spojrzenia, patrząc na mnie, łagodnieje. W mgnieniu oka pokonałam dystans
pomiędzy nami i rzuciłam się mu w ramiona. Chłopak zdezorientowany, złapał mnie i
przywarł do mojego ciała.
-Już rozumiem.- szepnęłam w jego szyję.
-Co rozumiesz?-zapytał ochrypłym głosem, który spowodował ciarki na moich
rękach.
-Nie dopuszczałam do siebie wiadomości, że kogoś pokocham, lub ktoś pokocha
mnie. Teraz już rozumiem.- przerwałam i odsunęłam się od niego odrobinę,
spoglądając w jego oczy.- Kocham cię.- dodałam i pokryłam jego usta swoimi.
Chłopak odwzajemnił pocałunek. Trwaliśmy tak w kroplach deszczu, który nagle
zaczął padać i wiatrem, wiejącym nam w twarze. Nagle usłyszałam kroki, a po
chwili cichy szloch. Odsunęłam się od Jungkooka i tuż za nim ujrzałam znajomą
mi twarz, z obcymi łzami i podkrążonymi oczami, które się we mnie wpatrywały.
-Siostrzyczko.- szepnął Johnny. Patrzyłam chwilę na niego z niedowierzaniem, po czym rzuciłam
się biegiem w jego stronę. Wpadłam w jego rozpostarte ramiona i wtuliłam twarz
w zagłębienie jego szyi.
-Gdzie byłeś?- pociągnęłam nosem i spojrzałam w jego oczy. Patrzył na mnie
nieobecnym wzrokiem. Jego ciemne oczy, podkreślane przez gęste rzęsy wyglądały
tak obco. Nie były rozpromienione uśmiechem. Nie były tak roześmiane jak
kiedyś, gdy bawił się ze mną będąc dzieckiem. Były zmęczone, przestraszone. Te
iskierki, które kiedyś błyszczały w jego tęczówkach, zniknęły. Chciałam się uśmiechnąć,
pokazać mu, że coś takiego istnieje, ale patrząc w jego smutne oczy, nie
potrafiłam.
-Co się stało?- zapytałam cicho. Nie patrzyłam już na jego twarz. Spuściłam
głowę w dół i spoglądałam na swoje przemoknięte trampki.
-Przez te kilka lat wiele się zmieniło, mała. Już nie jestem tym samym człowiekiem.-
powiedział, a jego ręce bezwładnie spoczęły wzdłuż ciała. Podniosłam głowę, a w
jego spojrzeniu dostrzegłam pustkę.
-Dlaczego?- wydusiłam z siebie.- Czemu mnie zostawiłeś? Czemu mi nie
pomogłeś?!
Krzyczałam upadając na kolana.
-Dlaczego pozwoliłeś, aby mnie skrzywdził?!
-Nie chciałem.- odparł, spuszczając głowę. Podniosłam na niego wzrok pełen nienawiści.
W tamtym momencie czułam, że na to zasługuje. Chciałam mu pokazać, że ja też się
zmieniłam. Że już nie jestem tą samą bezbronną dziewczynką uciekającą przed
bijącym ją ojcem. Dziewczynką, która uciekała do brata, by ten ją obronił.
-Wiesz jak się czułam, gdy uciekałam przed ojcem, ale ciebie nie było? Nie
miałam do kogo uciec. Nie miałam za kim się schować. To jak mnie złapał i bił.
Posiniaczone ręce, bolące przy każdym, najmniejszym ruchu, skręcone nadgarstki.
Przez te wszystkie lata….
-Sam miałem problemy. Nie mogłem dłużej przy tobie zostać, by cię nie
narażać. To w co ja się wkopałem było dużo gorsze niż pijany ojciec. Chciałem
zostać przy tobie, uwierz mi. Nie chciałem cię zostawić.
-Ale to zrobiłeś.- odpowiedziałam i ruszyłam w stronę Jungkooka. Wtuliłam
się w jego ciepłe ciało, przy którym czułam się bezpieczna. Głaskał mnie po
plecach, wywołując falę gorąca na moim zmarzniętym ciele. Przemoknięte ubrania
lepiły się do mojego ciała, a ja trwałam tak przy mężczyźnie, którego
pokochałam z dnia na dzień. Mimowolnie uśmiechnęłam się na wspomnienie
stopniowego poznawania tego chłopca.
-Kocham cię.- wyszeptałam. Dosłownie czułam, jak uśmiecha się w moje włosy,
a mi zrobiło się ciepło na sercu. Za każdym razem gdy widziałam jak się
uśmiecha, wiedząc że jestem powodem dlaczego to robi, byłam tak straszliwie
szczęśliwa. Ruszyliśmy w głąb lasu, napawając się swoją obecnością. Mimo
ciemności, nie bałam się, bo byłam tu z nim. Z chłopcem, którego uwielbiam.
-Kocham cię, najbardziej na świecie.- odparł ochrypłym, ale pełnym miłości
głosem.- Teraz wszystko się zmieni.
Wiedziałam, że mówił prawdę. Teraz, gdy będziemy razem nic nas nie
zniszczy. Nic, prócz nas samych.

Dziekuje to bylo piękne cale opowiadania bylo zajebiste dziękuje pisz jak najwięcej weny!!!
OdpowiedzUsuńUfff już się bałam, że coś zepsułam ;P Dziękuję za ciepłe słowa <3 Czekamy na kolejne zamówienia!
UsuńJesli nie macie innych zamówień to możesz napisać dla mnie opowiadanie częściowe z Jiminem?
Usuń