piątek, 4 września 2015

Jungkook - Na granicy 1/4

 
 
 
 
Baaardzo przepraszam za takie opóźnienie ;; Chciałam, żeby ten scenariusz wyszedł idealnie, a wyszło jak zwykle i jeszcze krótko. Taka ciapka po prostu. Jednak następny rozdział postaram się napisać dłuższy <3
Scenariusz dla Andżelika stepien
 
Parring: TY&JUNGKOOK
Rodzaj: Częściowe, smutne



Codziennie mijam na ulicy wiele osób. Wykazują oni różne emocje. Od szczęścia przez smutek, kończąc na gniewie. A jak ja się czuję? Jakie emocje ja pokazuję? Od pewnego czasu czuję pewną pustkę, której nie potrafię niczym zapełnić. Patrzę w przestrzeń przed sobą, ale nic w niej nie widzę. Osoby wokół mnie radośnie śmieją się do innych ludzi. W szkole mimo, że mam wielu przyjaciół, nie potrafię im wytłumaczyć tego co czuję. Jednak najgorsze jest to, że tek naprawdę sama nie wiem czego ja właściwe chcę od życia. Polega ono na codziennej rutynie. Nie ma w nim nic ekscytującego. Moje blizny na nadgarstkach, które były oznaką cięższych dni, są teraz niczym. Momenty, w których byłam sama i nikt nie interesował się jak sobie radzę. Teraz przepadły, niczym nic nie znaczący ułamek w moim życiu. Dlaczego taka jestem?
W deszczowe dni zazwyczaj patrzę na krople deszczu spływające po szybie. Na szary krajobraz malujący się na dworze. Tego dnia jednak było inaczej. Leżałam w łóżku już od kilku dni, nie chodząc na wykłady, ani nie jedząc. Zastanawiałam się po co ja tak właściwie żyję. Ojciec alkoholik, mama umarła kilka lat temu, przyjaciele odchodzą jeden po drugim. Dzięki nauce zapominam o bolących chwilach, ale czy jest aż tak źle, że już sobie nie radzę? Teraz nawet nie mogę się skupić na tym co odpędzało złe myśli. Czuję się jak piasek, który jest rozerwany na kilka mikroskopijnych kawałków, a ludzie jeszcze dobijają go swoimi stopami. Sięgnęłam po tabletki, które leżały na mojej półce. Wpatrywałam się w nie, nie mogąc wykonać jakiegokolwiek ruchu. Te małe, białe granulki mogły rozwiązać moje problemy. Tylko przez te kilka spędzonych dni na wgapianiu się w nie, zastanawiałam się także, czy to jest dobre rozwiązanie. Wreszcie odłożyłam tabletki i znów ułożyłam się na łóżku próbując zasnąć. Mimo iż w moim pokoju panowała ciemność, za roletami widniało słońce.
-__?- krzyknął mężczyzna, a ja spięłam każde swoje mięśnie. Wpatrywałam się w drzwi od swojego pokoju. Mimo, że były zamknięte, bałam się, ze mężczyzna może tu wejść i zrobić mi krzywdę. Nagle klamka zaczęła się gwałtownie ruszać, a moje źrenice się rozszerzyły.
-___? Od kiedy się zamykasz?- krzyknął mój ojciec.- Otwieraj natychmiast!
Sięgnęłam po poduszkę i zakryłam nią oczy. Chciałam, żeby odszedł. Żeby zostawił mnie w spokoju. Pragnęłam tylko tego.
~~~~
Otworzyłam oczy. W pokoju dalej panował mrok, a pukanie ustało. Odetchnęłam z ulgą i rozsunęłam rolety. Rozejrzałam się wokół, ale nie zauważyłam nic co mogło przyciągnąć moją uwagę na dłużej. Oddaliłam się od okna i skierowałam się w stronę szafy. Wybrałam kilka ubrań i przebrałam się. Po zrobieniu lekkiego makijażu i spakowaniu potrzebnych rzeczy, wyszłam z pokoju. Stąpałam najciszej jak mogłam. Gdy byłam przy drzwiach poczułam szarpnięcie i upadłam na ziemię. Jęknęłam cicho, a zaraz po tym moje włosy były w rękach ojca. Zaczął mnie szarpać i krzyczeć.
-Co ty sobie wyobrażasz? CO?! Już do pokoju!- wrzeszczał na mnie, a z moich oczu leciały łzy bólu, który mi zadawał.
-Nic nie powiesz?- pociągnął silniej, a po chwili staliśmy twarzą w twarz. Zamachnął się i uderzył mnie z całej siły w lewy policzek. Kolejna porcja słonych łez spłynęła w kierunku brody. Popatrzyłam na niego z odrazą i wybiegłam z domu.
-Wracaj! Słyszysz?!- krzyczał za mną mężczyzna. Podążałam dalej w niewiadomą mi stronę. Po chwili zmęczenie dało o sobie znać, więc stanęłam i wyrównywałam oddech. Spojrzałam w górę na niebo. Ciemne chmury zaczęły pojawiać się nad ulicami Seoulu, a powietrze stawało się coraz zimniejsze. Potarłam rękami odkryte ramiona i wolnym krokiem skierowałam się stronę najbliższej kawiarni. Do wykładów została mi jeszcze godzina więc zamówiłam sobie gorącą czekoladę i usiadłam przy grzejniku. Popijając napój rozglądałam się wokół przyglądając się innym osobom. Nagle do kawiarni wszedł wysoki chłopak. Ciemne włosy wystawały spod ciemnego kaptura, a brązowe oczy błyszczały w świetle lampy. Podciągnął rękawy od bluzy, a moje źrenice nagle się rozszerzyły. Miał blizny, tak jak ja. Tylko, że jego były świeże.


2 komentarze:

  1. Nie musisz przepraszać nawet nie masz za co 😘 nie mam słów bardzo mi się podobał ten rozdział i czekam na kolejne weny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Scenariusz zapowiada się ciekawie, szczególnie zakończenie tej części przykuwa uwagę i aż chce się więcej. Przerwałaś w takim momencie, że nie można doczekać się następnej. Jestem strasznie ciekawa, co się dalej wydarzy, przez co nie mogę doczekać się więcej!
    Pozdrawiam i życzę weny!
    Hwaiting!

    http://shakeupmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń