Dodałam dzień przed czasem!
To opowiadanie strasznie mi się podoba! <3
Napisałam je tak szybko ;o Jestem super :O *samouwielbienie*
Ogólnie scenariusz daje dużo do dopowiedzenia sobie samemu.
Czy relacje z mamą się polepszą?
Czy życie z Jiminem będzie normalne?
Dobra koniec, bo będzie spojler xD
Scenariusz dla: Andżelika stepien
Parring:TY&JIMIN
Rodzaj:+18
Skończyłam ostatnią z lekcji w szkole i jako jedna z nielicznych, wyszłam z klasy kierując się w stronę wyjścia. Szłam ze spuszczoną głową, nie mogąc się doczekać, aż przyjdę do swojego mieszkania. Tak, chodziłam do szkoły i posiadałam swoje własne mieszkanie. Moja rodzina była dość bogata, więc rodzice stwierdzili, że zafundują mi swoje własne mieszkanie niedaleko szkoły. Na dodatek miałam już 18 lat, więc mogłam odpowiadać za siebie. Przeszłam przez wyjście, ale w tym samym momencie zorientowałam się, że w torbie, która wisiała na moim ramieniu nie było wisiorka, który zostawiłam przed WF-em w szkolnej szafce. Wróciłam się, stanęłam przed szafką i wystukałam czterocyfrowy PIN, po czym usłyszałam dźwięk zamka. Pociągnęłam za klamkę, a moim oczom ukazało się wnętrze szafki. Było zwyczajne, nie takie jak każdej innej dziewczyny w tej szkole. Nie było obklejone plakatami ulubionych piosenkarzy, ani chłopców ze szkoły. Jedyne, co znajdowało się w moim schowku, to kilka książek, strój na WF i małe lusterko.
Grzebiąc pośród różnych przedmiotów w poszukiwaniu wisiorka, poczułam dłoń na oczach. Zamknęłam je i zaczęłam krzyczeć z przerażenia, ale nie mogłam wydać ze swojego gardła innego dźwięku, jak tylko cichego, krótkiego pisku. Ktoś stojący za mną na pewno był mężczyzną, bo jego ewidentnie męska, ciepła dłoń miała metaliczny zapach. Gdyby chciał zrobić mi coś złego już dawno wziąłby mnie stąd, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu tymczasem ten stał za mną, po prostu zakrywając moje oczy dłonią. Nie wiedziałam, po co to robi byłam zdezorientowana. Czułam jego szybki oddech na moim karku.
Drugą dłoń położył na moim biodrze, jednocześnie złączając nasze ciała razem. Czułam na tyłku jego męskość, plecami ocierałam się o umięśniony tors. Czułam, jak bije jego serce, po kilku chwilach moje dostosowało swój rytm do jego. Poczułam, jak zbliża swoje usta do mojego ucha.
-Uważaj na mnie. Nie zakochaj się. - wyszeptał powoli, jakby chciał uwydatnić każde słowo.
Po chwili poczułam jego zimne usta na karku, a kiedy otworzyłam oczy, będąc tym wszystkim zdezorientowana, nie zauważyłam żadnej ręki przed oczami. Odwróciłam się, tam też nikogo nie było. Szybko sięgnęłam po ozdobę, po czym pobiegłam do domu.
Przez następne kilka dni czułam czyiś wzrok na sobie. Często rozglądałam się wokół, ale nikogo podejrzanego nie widziałam. Miałam wiele dziwnych snów, myśli i wyobrażeń.
Trzy dni po zdarzeniu siedziałam na łóżku, czytając książkę, kiedy dziwne odgłosy z zewnątrz wyraźnie wskazywały, że ktoś jest za oknem. Szczekanie psów, świst liści oraz łamanie gałęzi pod stopami. Byłam bardzo ciekawska, więc powolnym krokiem skierowałam się do okna. Odsunęłam żaluzje i zobaczyłam znikający cień mężczyzny, przeświecony lampą.
W te dni pogorszyłam się w nauce. Nie mogłam spać, jeść, bałam się wychodzić z domu. Cały czas myślałam tylko o tym. Bałam się, że to może być jakaś klątwa, albo ten mężczyzna to duch, który będzie mnie teraz nawiedzał, ale przecież nic złego nie zrobiłam. Kiedy moja mama przyjeżdżała w odwiedziny, od razu to zauważała. Pytała, czy nic mi nie jest, co się stało, martwiła się. Cała sytuacja tak bardzo mnie przerastała, że ja, nie chcąc by widziała jak płaczę, po prostu wybiegałam z pomieszczenia i zamykałam się w łazience.
Pewnego dnia, wracając ze szkoły, pomyślałam że się przejdę. Codziennie nabierałam więcej odwagi w stosunku do istoty, która nawiedziła mnie w szkole. Bałam się jej coraz mniej, a dzisiaj miałam nawet odwagę, by pójść na mały spacer. Skierowałam się w boczną drogę, nadal myśląc nad tym incydentem. Zastanawiało mnie, czemu ta postać chciała, żebym na nią uważała. Czy tym samym chciała mi powiedzieć, że jeszcze wróci? Czy pokaże mi swoją twarz? Czy na prawdę będzie tak teraz do końca mojego życia? Będę musiała się tego kogoś bać? W mojej głowie kłębiła się wielka liczba takich myśli i pytań.
W tym momencie usłyszałam warkot zbliżającego się silnika. Szłam dalej, będąc pewną siebie, ale czarny motor zatrzymał się obok mojej osoby. Na nim siedział dobrze zbudowany mężczyzna. Zdjął kask, a ja stanęłam w bezpiecznej odległości od maszyny i człowieka, który na niej siedział. Nie wiedząc co robić, zaczęłam przyglądać się twarzy nieznajomego. Jego ciemne włosy, podobne do moich, opadały na ciemne, skośne oczy. Jego cera kontrastowała z tym wszystkim - była blada, zadbana, a usta, słodkie, malinowe, ale jednocześnie męskie i zadziorcze.
Czemu miałam dziwne przeczucie, że to mężczyzna, którego spotkałam w szkole?
-K-kim ty jesteś? - zapytałam przerażona.
W tym samym momencie dostrzegłam, jak jego kąciki unoszą się. Zsiadł z motoru i powoli przybliżył się do mnie. Trochę się go bałam, więc cofnęłam się o krok, ale nic to nie dało, bo nieznajomy szybko znalazł się przede mną. Przyłożył palec jednej ręki do moich ust, a prawą objął w pasie, przyciskając mnie do siebie.
-Kojarzysz ten dotyk?
Moje serce przyspieszyło rytmu, ale tym razem nie było to przerażenie. Chyba się zakochałam. Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc zamknęłam oczy i wtuliłam się w mężczyznę, po czym ten jeszcze bardziej mnie do siebie przyciągnął. Łza spłynęła mi po policzku, bo w mojej głowie kłębiło się teraz jeszcze więcej myśli i pytań niż wcześniej. Co, jeśli on dowie się, że coś do niego czuję? Czy możemy być razem? Czy on może mi to wszystko wytłumaczyć?
Kiedy z moich ust wydostał się cichy szloch, mężczyzna ujął moją twarz w swoje ciepłe dłonie. Jego oczy wędrowały po mojej twarzy, jakby to było nasze ostatnie spotkanie, a on chciał zapamiętać każdy jej detal. Kciukiem otarł jedną z łez spływających mi po policzku, po czym zachłannie przywarł swoje usta do moich. Otworzyłam szeroko oczy z zaskoczenia, ale po chwili zamknęłam je i zaczęłam pogłębiać pocałunek. Czułam słony smak łez zmieszany ze słodkim smakiem jego ust. Zimny wiatr zawiał, była to oznaka że zbliża się wieczór. W tym momencie mężczyzna zakończył pocałunek i patrząc z moje oczy, zapytał:
-Jedziesz?
Nie wiedziałam, gdzie chce mnie zawieźć, ani na jak długo. Nie wiedziałam nawet kim jest i co chce ze mną zrobić, ale dziwnym trafem czułam, że chce dla mnie jak najlepiej, że jestem przy nim bezpieczna. Kiwnęłam nieśmiało głową, a ten pociągnął mnie lekko za nadgarstek w stronę motoru. Wsiadłam na maszynę, ubrałam kask i momentalnie poczułam na sobie lodowaty wiatr. Jechaliśmy bardzo szybko, a ja uśmiechałam się sama do siebie, czując adrenalinę. Obejmując mężczyznę przywarłam do niego jeszcze bardziej, mając nadzieję, że to powiększy temperaturę mojego ciała. Kiedy motor zaczął zwalniać, zobaczyłam wielki klif, a pod nim morze. Zatrzymał się i oparł nogi o ziemię, bym mogła bezpiecznie zejść. Zdjęliśmy kask, po czym podeszliśmy do krawędzi klifu, trzymając się za rękę.
-Kim jesteś? - zapytałam, mając głupią nadzieję, że mi odpowie. - Wyjaśnisz mi to?
-Wyjaśnię. Ale...
-Jakie ale? O co chodzi?
-Słuchaj...nie umiem kochać. Nie umiem okazywać miłości. Nie jestem czuły ani romantyczny. Ostrzegałem cię.
-To znaczy, że dotykasz mnie, całujesz i śledzisz tylko po to, żeby zabrać mnie w jakieś miejsce motorem i powiedzieć mi, że nie możemy być razem!?
-To nie tak. Ja po prostu cię ostrzegam. Nie wiesz, w co się pakujesz.
-Więc możemy być razem? - miałam wrażenie, że słowo 'nadzieja' wypisało mi się właśnie na czole.
-Tak, chyba tak. To zależy tylko od ciebie.
-Więc w czym problem? - pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, a ten ujął w dłonie moją twarz.
-We mnie. We mnie jest problem. W tym, że ja nie chcę, żebyś cierpiała. Jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że bez ciebie nie mogę żyć. Kurewsko trudny problem, nie?
-Zamknij się i po prostu bądź. Przy mnie. Proszę.
Złożył na moich ustach krótki pocałunek.
-Spotkajmy się jutro. Załóż coś eleganckiego.
Nie wiedziałam, gdzie chciał mnie zabrać, ale szybko zgodziłam się na propozycję. Kolejny raz złączył nasze usta w namiętnym pocałunku, przyciągając mnie do siebie. Jedną ręką odgarniał mi włosy z twarzy, a druga wędrowała po moich plecach coraz niżej. Kiedy zatrzymała się na tyłku szybko oderwałam nasze usta od siebie i cofnęłam się.
-Przepraszam...-spuścił głowę i podrapał się po karku.
-Jedźmy już. Robi się coraz zimniej. Zawiózł mnie pod mieszkanie, pożegnał się i odjechał. To, skąd wie gdzie mieszkam, nie było jedyną rzeczą, nad jaką zastanawiałam się dzisiejszej nocy. Przez to wszystko nie mogłam spać.
Następnego ranka, niedzielnego dnia odwiedziła mnie mama.
-Co tam w szkole, córciu?
-Bardzo dobrze, mamo.
-A jak z ocenami?
-Też dobrze. - odpowiedziałam znudzona.
-Na pewno? A to wszystko...to ustało?
-Tak mamo, mam spokój. Nie martw się.
-Jak mam się nie martwić!?
-O co ci chodzi? - zapytałam zdziwiona.
-No więc nie wiesz...więc ci powiem. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak się poczułam, kiedy usłyszałam od osób trzecich, że obściskujesz się z jakimś facetem!
-Ale co ty chcesz? Uczę się dobrze, jestem dobrą córką, a ty mieszasz się w nie swoje sprawy!
-To był ten sam facet?
-Nie! W ogóle...nie powiem ci!
Po tych słowach mama wyszła z mieszkania. Usiadłam, chowając twarz w dłoniach. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Cały dzień krzątałam się po mieszkaniu, nie mogąc doczekać się spotkania. Kiedy przyszedł na to czas, ubrałam czarną sukienkę ze złotymi cekinami, czarne rajstopy i szpilki pod kolor, po czym poszłam do łazienki by rozpuścić swoje długie włosy i zrobić mocy, ciemny makijaż. W ostatniej chwili wzięłam torebkę "kopertówkę" i wyszłam z domu. Na miejscu spotkania byłam 10 minut później. Mój facet podszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.
-Wyglądasz...pięknie.
Zarumieniłam się i podziękowałam. Ten wziął mnie za rękę i poszliśmy do restauracji. Nie spodziewałam się że zabierze mnie do aż tak drogiego miejsca. Usiedliśmy przy jednym ze stolików, po czym zamówiliśmy jedzenie.
-Mogę...zapytać jak masz na imię? - zapytałam lekko zmieszana.
-Jestem Jimin, a ty ____, wiem.
-Skąd znasz moje imię? Skąd wiesz o mnie tak dużo? - byłam spragniona tych informacji.
-Po prostu...kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, wiedziałem, że muszę cię mieć. Spodobałaś mi się, chciałem cię poznać. Ale nie jestem godzien na miłość. Nie jestem normalnym mężczyzną. Bo ja po prostu ranię każdą kobietę, która ze mną jest. Dlatego jestem skazany na samotne życie. Chciałem wiedzieć o tobie jak najwięcej. W pewnym momencie nie wytrzymałem i zjawiłem się właśnie wtedy, w szkole.
-Dlaczego mam na ciebie uważać? Mówiłeś, żebym się nie zakochała.
-Chciałem ostrzec cię przed cierpieniem, jakie mogę ci zadać. Ale wtedy w szkole nie panowałem nad sobą.
-No dobra, ale skąd wiesz tak dużo o mnie?
-No wiesz...czasami cię śledziłem, a czasami dowiadywałem się po prostu od ludzi.
-Ale...wiesz, że mimo tych wszystkich twoich ostrzeżeń, pragnę być z tobą?
-Wiem, dlatego będziemy razem.
-Jesteś normalny. Romantyczny, miły. Czego więcej chcieć? - uśmiechnęłam się do niego.
-Staram się. Dla ciebie. Jeszcze nigdy w życiu nie byłem w tej restauracji.
-Na prawdę?
-Nawet nie wiesz jak się teraz denerwuję! - zaśmiał się, a ja przyłączyłam się do niego. - Może pójdziemy teraz do mnie?
Kiedy skończyliśmy posiłek, wyszliśmy i skierowaliśmy się w stronę jego domu. Szliśmy 10 minut, a kiedy Jimin zobaczył jak ciarki przechodzą moje ręce z zimna, dał mi swoją marynarkę i otulił mnie. Podeszliśmy pod drzwi, a Jimin wyjął klucz z kieszeni spodki i przekręcił go w zamku. Otworzył drzwi, wpuszczając mnie pierwszą co ciepłego i ciemnego pomieszczenia. Zamknął drzwi i zapalił światło. Wielki lampy oświeciły nowoczesny salon z czerwoną kanapą, połączony z piękną i dużą kuchnią. Po prawej stronie widać było schody, które najprawdopodobniej prowadziły do sypialni, a obok nich stały drzwi do łazienki. Usiadłam na kanapie, nie mogąc przestać zachwycać się wystrojem domu. Jimin usiadł obok mnie, zaczęliśmy rozmawiać o jakichś mało ważnych rzeczach i śmiać się. Jednak kiedy nasze twarze spoważniały, Jimin wziął mnie za podbródek i lekko ucałował moje usta. Złapał mnie za biodro i momentalnie znalazłam się rozkraczona na jego kolanach.
-Mam ochotę przelecieć cię w tej sukience.
Od razu po tych słowach złapał moje biodra i wstał. Pieszcząc moje usta, skierował się w stronę kuchni i posadził mnie na blacie kuchennym. Zdjął ze mnie jego marynarkę i kontynuował pocałunki, tym razem na szyi, ramionach i dekolcie. W tym samym czasie zaczęłam odpinać guziki jego koszuli, odsłaniając po kawałku jego umięśniony tors, oraz męską klatkę piersiową. Jego opalone i umięśnione ciało, pocałunki oraz męskie, ciepłe dłonie przyprawiały mnie o zawrót głowy. Zeszłam z blatu i klękając przed nim, zaczęłam rozpinać mu rozporek. Kiedy spojrzałam w górę, kolejny raz zauważyłam, jak jego kąciki ust unoszą się w lekkim, słodkim uśmiechu. Jego wzrok natomiast był pełen pożądania.
Zdjęłam mu bokserki, po czym powoli, okrężnymi ruchami zaczęłam go pieścić. Jego oczy przymknęły się, odchylił głowę, a ja coraz szybciej nim poruszałam. W pewnym momencie wzięłam go do ust. Po kilku minutach mojej pracy, ten kazał mi wstać, posadził mnie na blacie i jednym ruchem rozszarpał moje rajstopy. Zdziwiłam się, ale było mi to wszystko jedno. Byle by tylko we mnie wszedł. Odsłonił moje uda i zdjął mi bieliznę. Złapał swoją męskość i po krótkiej chwili był już we mnie. Trochę mnie to zabolało, ale jego pocałunki koiły całe to cierpienie. Po pewnym czasie przyjemność przezwyciężyła ból, a ja czułam tylko i wyłącznie podniecenie. Kiedy nadszedł moment szczytu, odchyliłam głowę, a ten przyspieszył rytmu. Złapał moje plecy, a ja ledwo mogłam wytrzymać. Po chwili jednak poczułam tylko ulgę i wtuliłam się w partnera.
Następnego ranka obudziłam się obok Jimina w jego łóżku, w jego mieszkaniu, w jego sypialni. Uśmiechnęłam się sama do siebie i popatrzyłam na mojego faceta. Spał tak słodko. To, co przeżyliśmy wczoraj...to było niesamowite. Kocham go, nieważne co może się stać. Zawsze będę przy nim.

Dziękuje :) zaskoczyłaś mnie tym opowiadaniem nie spodziewałam sie takiego obrotu sprawy. To było zajebiste i czekam na więcej <3 weny !!!
OdpowiedzUsuńBardzo fajny shot. Moim zdaniem pasuje to do Jimina, znaczy się, taki charakter, jednak, moim skromnym zdaniem, bohaterka trochę za szybko poszła z nim do łóżka. Cóż, ale i takie rzeczy się zdarzają ^^
OdpowiedzUsuńŻyczę weny! Hwaiting!
www.shakeupmyheart.blogspot.com