czwartek, 3 września 2015

J-Hope - Babysitter




Jezu, ten scenariusz ani trochę nie jest śmieszny, ale niestety...nie jestem dobra w pisaniu komedii. 
Na dodatek dodałam 2 dni po czasie :( 
Schrzaniłam to :/ 
No nic, trzeba się z tym pogodzić...
Scenariusz dla: Kim Yoon Mi 


Parring:TY&J-HOPE
Rodzaj:Komedia



 Siedziałam na kanapie w swoim domu, przeglądając kolejno kanały w telewizji w poszukiwaniu czegoś fajnego, jednak nic nie mogłam znaleźć i znudzona poszłam się położyć. Weszłam do sypialni i rzuciłam się na swoje wielkie, 2-osobowe łoże. Jednak nie miałam osoby, która mogłaby zająć to drugie miejsce. Nagle mój telefon zabrzęczał, a kiedy popatrzyłam na ekran, zobaczyłam znajomego mi Namjoona. Poznałam jego, oraz jego zespół, kiedy pracowałam w ich wytwórni. Niestety już tam nie pracuję, ale często ich odwiedzam, bo w końcu każdy z nich jest moim przyjacielem. 
Nacisnęłam zieloną słuchawkę, a z głośnika telefonu dobiegł męski głos lidera. 

-Yoboseyo? _____, mam pilną sprawę. Co robisz? 

-Aktualnie nic. Co to za sprawa? - zapytałam podekscytowana.

-Moja siostra nie ma z kim zostawić syna, więc skazała mnie na opiekę nad nim. Nie mogłem jej odmówić, ale mam dzisiaj pilne spotkanie z menadżerem. Tylko J-Hope jest w dormie, ale on jest...-nastąpiła chwila ciszy. 

-Jaki jest? 

-Nie wiem...powiem ci jak sobie przypomnę. - powiedział skrępowany. 

-Okej...w takim razie domyślam się, że mam pomóc Hoseokowi? 

-Tak, jakbyś dała radę za chwilę tutaj być...byłbym ci bardzo wdzięczny. 

-Oczywiście, już jadę! 

Byłam bardzo pomocna, na dodatek nie mogłam tego odmówić liderowi, dlatego z wielką chęcią zgodziłam się na propozycję Rap Monstera. Jeszcze do tego od samego początku Hoseok spodobał mi się najbardziej, dlatego próbowałam się do niego zbliżyć. Sądziłam, że to będzie dobra decyzja - by wspólnie spędzić czas opiekując się dzieckiem. 

Przebrałam się więc, zrobiłam makijaż i po 30 minutach wyszłam z domu. Przygotowywanie się nie miało tyle trwać, ale w końcu jadę do J-Hope'a. 

Kiedy dojechałam pod dorm, przywitał mnie wściekły lider. 

-Gdzieś ty się podziewała, do cholery!? - zapytał, wskazując na zegarek. 

-Posuń się. - odsunęłam go od siebie, po czym weszłam do ich mieszkania. 

-Jak to posuń się? Sama się posuń. - odpowiedział wyraźnie zraniony. 

-Muszę wychodzić, zaopiekujcie się Taegukiem. 

-Czekaj! - zawołałam do ubierającego buty Rap Monstera.

-Huh? 

-Miałeś mi powiedzieć, jaki jest J-Hope. 

-To najpierw zatkaj mu uszy. 

Zrobiłam zdziwioną minę, ale posłusznie przyłożyłam dłonie do uszu Hoseoka. Zaczął się śmiać, twierdząc, że jego to gilgocze. 

-On. Jest. Dziwny. - powiedział Namjoon, podkreślając każde słowo, a ja nie przestawałam robić głupkowatej miny. Kiedy lider ubrał już buty i był gotowy do wyjścia, podszedł do drzwi, po czym ponownie odwrócił się do nas. Popatrzył chwilę, po czym wyszedł.

Wzięłam dłonie z głowy J-Hope'a, a ten momentalnie przestał się śmiać, robiąc poważną minę. 

-No to gdzie ten maluch? - zapytałam mojego towarzysza, a ten wzruszył ramionami. 

-Nie wiem. 

-Jak to nie wiesz!? 

-A kto to wie? - założył nogę na nogę, włączył telewizor i odprężył się, jak gdyby nigdy nic. 

-Słuchaj, albo znajdziesz to dziecko w 5 minut, albo skopię ci dupsko. Zrozumiano? - Z każdym słowem zbliżałam się do niego, wytykając jego czoło palcem wskazującym. Gdyby wtedy mój wzrok mógł zabijać, już dawno by wykitował. 

-Dobra dobra! Jest w sypialni, bawi się! Nie zabijaj mnie, proszę! - mówiąc to padł na ziemię, i skulony wydawał z siebie dziwne dźwięki. 

Ignorując go, skierowałam się do sypialni i niechcący potknęłam się o klocek LEGO leżący na podłodze. Przeklnęłam przy tym donośnie, co sprawiło, że maluch otworzył swoje małe oczka, po czym zaczął płakać. Wzięłam go na ręce i poszłam do salonu. 

-Mógłbyś chociaż się nie obijać i mi pomóc? 

-Za chwilę...

J-Hope jednak nie wstał, co bardzo mnie zdenerwowało, ale wolałam na niego nie krzyczeć. Poszłam do kuchni, by nakarmić Taeguka. Na stole zobaczyłam małą buteleczkę z jedzeniem dla małego, więc wzięłam ją i wróciłam do salonu. Usiadłam na kanapie i zaczęłam karmić dziecko. 

-Jak słodko je. - powiedział J-Hope i uśmiechnął się do mnie, po czym ja odwzajemniłam gest. 

Kiedy już nakarmiłam dziecko, położyłam je na ramieniu i zaczęłam klepać je po plecach, by mu się odbiło. Po kilku sekundach tak właśnie się stało, a J-Hope po raz kolejny zaczął się śmiać. 

-Nie tak się to robi! Patrz i ucz się od wujka Hołpa! - J-Hope wstał, po czym soczyście beknął. 

-Hoseok! Lepiej go przewiń, a nie ucz go, jak bekać!

Na samą myśl J-Hope wstał, usiadł przed leżącym na kanapie Taegukiem i ściągnął mu pieluchę. Z trudem zaczął powstrzymywać śmiech. 

-Ale ma małego.

-Zamknij się...

-No co? 

-Pewnie masz jeszcze mniejszego...- odparłam zmieszana.

-Tsaa...mogę ci nawet udowodnić. 

Na te słowa zrobiłam wielkie oczy, po czym zarumieniłam się, a dziecko zaczęło się śmiać. Kiedy popatrzyłam w tamtą stronę, zobaczyłam że J-Hope smyra Taeguka po jego "małym". Zbulwersowałam się jego zachowaniem i zaczęłam na niego krzyczeć. 

Kiedy już Hoseok przewinął dziecko, temu zachciało się spać, gdyż usnął na moich ramionach. 
Poszłam odłożyć go do łóżeczka i wróciłam, kładąc się na kolanach J-Hope'a. 

-Nareszcie mamy czas tylko dla siebie. 

-Tak, nareszcie. - uśmiechnęłam się do niego, a ten niespodziewanie schylił się nade mną i popatrzył mi w oczy. 

-Zajebiście opiekujesz się dziećmi. Zróbmy sobie kiedyś takie. 

Po tych słowach od razu złączył nasze usta w jedną całość, ściskając moje wargi jak tylko się da. Oddałam mu się, pozwalając mu robić z moimi ustami czego by tylko zapragnął. Nie mogłam oprzeć się jego pełnym, słodkim ustom, które raz po raz pieściły moje wargi. 

Kiedy skończyliśmy krótki pocałunek, ten złączył nasze ręce. 

-Obiecaj, że nie będziesz uczył go jak bekać. Ani, że nie będziesz go tam dotykał. 

-Gdzie "tam"? - uśmiechnął się promiennie. 

-No wiesz...tam, gdzie go smyrałeś. Po jego... 

-Po czym go smyrałem? 

-Po małym! 

Oboje zaczęliśmy się śmiać. 

-Kochasz mnie? 

-Kocham. - odpowiedział, po czym pocałował mnie w czoło, kiedy usłyszeliśmy dziecięcy płacz. 

5 komentarzy:

  1. To bylo megaa zajebiste :D czekam na więcej scenariuszy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że ci się podoba ;)
      Zamawiaj więcej! XD

      Usuń
  2. Nie było to aż tak śmieszne, jednak parę razy się zaśmiałam ^^ Poza tym, wiem, co czujesz, bo ja też komedii pisać nie potrafię xD
    Dodaję cię do zakładek i będę wpadać co jakiś czas, by ocenić twoje prace ;3
    Pozdrawiam i życzę weny!
    Hwaiting!

    http://shakeupmyheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam z podłogi! To był czysty J-Hope xd noooo można by się było po nim wszystkiego spodziewać a zwłaszcza tego bekania, bo tą akcję z "małym" przypisałabym chyba do wujka Jiminka xd. Dzisiejszy dzień był i nadal jest dla mnie masakrą, ale twój scenariusz baaardzo poprwaił mi humor :* życzę weny 💜

    OdpowiedzUsuń